Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu

Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu

J 8,34: „«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu.»”

J 8,31-42

„Jak wiemy, jest napisane: Komu bowiem kto uległ, temu też służy jako niewolnik (2P 2,19). Nawet jeśli nie jestem zdominowany przez pragnienie pieniędzy, jeśli nie jestem związany troską o dobra i bogactwa, to jednak jestem spragniony pochwał i uznania ludzkiego – kiedy uważnie badam wyraz twarzy ludzi i słucham słów, które wypowiadają na mój temat, kiedy troskam się o ich zdanie o mnie, jak mnie oceniają, kiedy pragnę podobać się jednemu i boję nie spodobać drugiemu. Dopóki mam te troski, dopóty jestem ich niewolnikiem. Ale chciałbym się uwolnić z tego brzemienia wstydliwego i dojść do tej wolności, o której nam mówi apostoł Paweł: Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Nie bądźcie więc niewolnikami ludzi (Ga 5,13; 1 Kor 7,23). Ale kto mi zapewni tę wolność? Kto mnie uwolni z tej wstydliwej niewoli, jeśli nie ten, który powiedział: Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni… ” Orygenes

„Prawda was wyzwoli” (J 8, 32), powiedział Jezus; wyzwoli z ciemności błędu i z niewoli grzechu. Nie trzeba uciekać przed światłem, które jasno ukazuje własne słabości, lecz raczej szukać go i prosić o nie Boga, chociaż ono upokarza nas i sprzeciwia się miłości własnej.” św. Jan Chryzostom

Jam głos wołającego na pustyni

Jam głos wołającego na pustyni

J 1,23: Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz».

J 1,19-28

„Cechą Jana Chrzciciela jest cudowny obiektywizm pokory. Jak żołnierz na posterunku spełnia swoje zadanie i z prostotą odchodzi. Nie chodzi mu ani o znaczenie, ani o nagrodę, ani o rangę. Zna swoje granice i przyjmuje te granice po prostu. Cały jest dla dzieła, bez zwrotu na siebie.”Piotr Rostworowski OSB

„Jan chce być wyłącznie głosem, który poniesie do innych słowo będące Bożym darem. Chce stać się przezroczystym narzędziem, zniknąć za misją, którą otrzymał do wypełnienia. U poprzednika Jezusa uderza również połączenie autentyzmu z otwartością na nie swoje słowo. Wybór niebanalnej i podziwianej przez innych drogi nie wyhodował w nim ani krzty egocentryzmu, choć odzew, który spotyka, pozwalałby mu na wprowadzenie „kultu jednostki”. Radykalizm i miłosierdzie, autentyzm i zdolność oddania się na służbę powierzonemu zadaniu… To tylko początek listy cech tego proroka, który miał zaszczyt bezpośrednio poprzedzić nadejście Zbawiciela świata. Niełatwo ją skompletować.”o. Michał Paluch OP

„Głos i słowo w nas nie są jednym i tym samym, bo głos można usłyszeć, nawet jeśli nie ma słów, a słowo może być przekazane umysłowi bez głosu, tak jak wędruje myśl. Podobnie Jan odróżnia się od Zbawiciela, będąc głosem, podobnie jak Chrystus jest Słowem…”Orygenes

W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło

W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło

Łk 1,65: „Wtedy strach padł na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło.”

Łk 1,57-66

Niezwykłe wydarzenia, które dzieją się wokół narodzin Jana Chrzciciela są dla wielu ludzi znakiem Bożej potęgi. Takie ingerencje jak: utrata mowy podczas kapłańskiej posługi i nagłe jej odzyskanie, późna ciąża u bezdzietnej pary to materiał na setki spekulacji. Trudno je wytłumaczyć za pomocą ludzkich dedukcji. A rzeczy niezrozumiałe przejmują ludzi często strachem… Co Bóg chce przez to wszystko powiedzieć? Co zamierza? Zaproszonym do uważności świadkom, którzy skupili się na plotkach umknęły wielkie dzieła Boże skryte pod pokorą i prostą posługą Maryi…

„To pewnie z tego powodu, ponieważ zwątpił o narodzinach tego głosu, który miał objawić Słowo Boże, Zachariasz stracił głos i odzyskał go, kiedy ten głos – zapowiedź Słowa (Łk 1,64) – się narodził. Bo żeby umysł mógł zrozumieć słowo, które określa głos, trzeba słuchać najpierw głosu. To dlatego też Jan urodził się nieco wcześniej niż Chrystus – postrzegamy najpierw głos, a dopiero później słowo. W ten sposób Jan wyznacza Chrystusa, bo to przez głos objawiło się Słowo. Chrystus jest także ochrzczony przez Jana, który potrzebuje chrztu od Jezusa (Mt 3,14)… Jednym słowem, kiedy Jan pokazuje na Chrystusa, to jest to człowiek, który wskazuje na Boga, Zbawiciela bezcielesnego; to głos, który wskazuje na Słowo…” Orygenes

Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego

Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego

Mt 9,27-28: Gdy Jezus odchodził stamtąd, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!» Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego.

Mt 9,27-31

Jezus nie odpowiada na głośne wołanie niewidomych na ulicy, wydaje się ich ignorować. Nie robi z uzdrowienia sprawy publicznej, sensacji dla gapiów i towarzyszących mu tłumów. Dopiero w przestrzeni prywatnej, gdy ślepcy decydują się przybliżyć do Niego, wejść w sferę Jego oddziaływania, pyta ich o wiarę…

„Obyśmy i my, zdając sobie sprawę z tego, w czym jesteśmy ślepi i czego nie widzimy, siedząc przy samej drodze Pisma Świętego i słysząc, że przechodzi Jezus, zatrzymali Go naszą prośbą i powiedzieli, że chcemy, żeby się nasze oczy otworzyły. Jeśli tymi słowami wyrazimy chęć ujrzenia tego, co pozwala nam zobaczyć Jezus, gdy dotyka oczu naszej duszy, wówczas ulituje się nasz Zbawiciel i jako Moc, Słowo, Mądrość i jako będący tym wszystkim, co o Nim napisano, dotknie naszych oczu, które przedtem nie widziały. A gdy ich dotknie, ustąpi ciemność i niewiedza i natychmiast nie tylko przejrzymy, lecz również pójdziemy za nim, ponieważ dał nam przejrzeć ze względu na siebie, nie w innym celu, jak tylko, abyśmy szli za tym, który sprawił, że przejrzeliśmy, a zawsze idąc za Nim, byśmy pod Jego przewodnictwem doszli do Boga i oczami, które dzięki Niemu przejrzały, oglądali Boga razem z błogosławionymi.”Orygenes

I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie

I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie

J 19,27: I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Łk 2,33-35

„Kto mógłby określić, co znaczyło dla umiłowanego przez Jezusa ucznia mieć przy sobie w domu, dzień i noc, Maryję? Modlić się razem z Nią, spożywać posiłki, mieć Ją przed sobą jako słuchaczkę, kiedy mówił do wiernych, celebrować razem z Nią tajemnicę Pana? Czyż można pomyśleć, że Maryja przebywała w kręgu umiłowanych uczniów Jezusa nie wywierając żadnego wpływu na ich intensywną pracę, która doprowadziła do opracowania czwartej Ewangelii? Wydaje się, że w starożytności Orygenes dzięki swojej intuicji dostrzegł sekret, który krył się pod tym faktem, któremu uczeni, krytycy i inni poszukujący źródeł czwartej Ewangelii nie poświęcili należytej uwagi. Orygenes napisał: „Protoplastą Ewangelii jest Ewangelia Jana, której głębokiego sensu nie może pojąć ten, kto nie położył głowy na piersi Jezusa i nie otrzymał od Niego Maryi za Matkę. Ten, który będzie następnym Janem, powinien zostać wybranym przez Jezusa jak Jan. Zaiste ten, kto jest doskonały, nie on żyje, lecz żyje w nim Chrystus (por. Ga 2, 20), a ponieważ w nim żyje Chrystus, mówiąc o nim Maryi, mówi się: „Oto syn Twój”, czyli Chrystus.”Raniero Cantalamessa OFMCap

„Maryja jest jak schronienie, w którym przyjmowani są bez wyjątku wszyscy chorzy, wszyscy biedni i wszyscy opuszczeni.”św. Bazyli Wielki