Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu

Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu

Łk 16,3: „rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu?”

W czasach Jezusa, zarządzający majątkiem właściciela pobierał od wierzycieli procent. To była jego jedyna zapłata. Został oceniony jako nieuczciwy, możliwe więc, że windował go wysoko na swoją korzyść albo okradał z zysków właściciela, zapełniając własną kieszeń. I oto otrzymuje wiadomość o rychłym zwolnieniu. Wie, że opinia o nim nie jest zbyt dobra, skoro chlebodawca już się dowiedział. Wpada więc na pomysł, że pozbawi się swojej części zysku – własnej zapłaty na korzyść dłużników, aby zaskarbić sobie ich wdzięczność i być może, dzięki temu zyskać nową pracę. Jezus podkreśla spryt rządcy, lecz przede wszystkim chwali umiejętność umniejszenia sobie – w tym wypadku należnej zapłaty – na korzyść innych. Z perspektywy nieba jest to czyn dzieci światłości. I jakkolwiek popełniony z niskich pobudek – zasłużył w oczach Boga na pochwałę…

„Człowiek jest bogaty tym, bez czego z godnością może się obejść.” Immanuel Kant