Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi

Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi

Mk 9,31: „mówił swoim uczniom: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi.”

Mk 9,30-37

„Zatrzymajmy się na moment przy czasowniku „będzie wydany”. Greckie słowo „paradidomi” występuje wielokrotnie w Nowym Testamencie, bardzo często w kontekście męki Jezusa. Oznacza „oddać, przekazać, podać, wtrącić do więzienia, oddać pod sąd, oddać w ofierze, przekazać w tradycji”. Bóg wydał się w nasze ręce. Został nam przekazany, ofiarowany. Dzięki wcieleniu można Go było zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, przytulić, ale także opluć, zranić, ubiczować, ukrzyżować i pogrzebać. Ileż razy pojawia się w Ewangelii stwierdzenie, że tłumy chciały Go dotknąć! Ludzie wyciągali ręce po Jezusa, szukając uzdrowienia. Ale też ci sami ludzie wyciągnęli po Niego ręce, by go zabić. W obu przypadkach Jezus im się dał. Bóg został wydany także w moje ręce. Mogę zrobić z Nim, co chcę. Mogę szukać uzdrowienia lub ukrzyżować. Dramat zbawienia trwa. W Eucharystii On wciąż się nam wydaje.” ks. Tomasz Jaklewicz

„Wiedz, że tę siłę, którą masz w sobie do znoszenia cierpień, musisz zawdzięczać częstej Komunii świętej, a więc przychodź często do tego źródła miłosierdzia i czerp naczyniem ufności, cokolwiek ci potrzeba.” Jezus do św Faustyny (Dz.1487)

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem

J 6,55: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.”

J 6,51-58

„Ciało w języku biblijnym oznacza całą osobę, w której ciało i duch stanowią jedność. Kiedy więc słyszymy we Mszy św. słowa konsekracji: „To jest Ciało moje”, znaczy to, że Jezus przychodzi do nas jako ktoś, jako osoba istniejąca w ciele. Kim jest ta osoba, dowiadujemy się ze słów: „które za was będzie wydane”. Ciało Jezusa jest wydane – to osoba, która w swej istocie jest dawaniem siebie, jest byciem dla drugich, jest otwarciem i udzielaniem siebie. Jest miłością.” ks. Tomasz Jaklewicz

„Jego Ciało i Krew to prawdziwy (gr. alethes), konkretny pokarm, nie metafora ani pobożny obraz. Ilekroć je przyjmujemy, Jezus, Syn Boży znajduje w nas swoje prawdziwe mieszkanie, a my zanurzamy się w Nim (J 6,56). Ewangelista Jan używa na określenie tego przenikania Boga do ludzkiego życia i odwrotnie greckiego słowa „menein”, które oznacza trwałe przebywanie, pozostawanie w jakimś miejscu. Innymi słowy, przyjmowanie ciała i krwi Chrystusa sprawia, że On rzeczywiście mieszka we mnie, a ja znajduję w nim swój dom i przystań.” ks. Marcin Kowalski

Teraz dusza moja doznała lęku…

Teraz dusza moja doznała lęku…

J 12,27: Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę.

J 12,20-33

„Ofiarna miłość może przerażać. Jest bowiem skokiem w ciemność, ryzykiem. Wydaje się szaleństwem, czymś wbrew instynktowi. Stąd ten strach. W Ewangelii św. Jana nie ma opisu rozterki Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Ale ten fragment odsłania coś z Jego wewnętrznego zmagania. Chrystus po ludzku się boi, ale przezwycięża ten lęk, umocniony głosem Ojca. Gdy paraliżuje nas strach przed daniem siebie, gdy boimy się, że ta miłość nas wykończy, ukrzyżuje, wtedy siły trzeba szukać „u góry”, u Ojca. Danie siebie innym zawiera w sobie także danie siebie Ojcu.”ks Tomasz Jaklewicz

„Nasz Pan nie żąda nigdy ofiar przewyższających nasze siły. Niekiedy, co prawda, Boski Zbawiciel pozwala nam odczuć całą gorycz zawartą w kielichu, jaki podaje naszej duszy. Gdy zażąda od nas ofiary z tego, co nam najdroższe na świecie, niepodobna bez szczególniejszej łaski nie wołać jak On w ogrodzie agonii:”Ojcze, zabierz ode mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”.”św Teresa z Lisieux

Jak działo się za dni Noego

Jak działo się za dni Noego

Łk 17,26: „Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego.”

Łk 17, 26-37

„Chrystus odwołuje się do obrazu biblijnego potopu, który zaskoczył wszystkich z wyjątkiem Noego. Tylko on jeden okazał się człowiekiem mądrym, przewidującym. Nie wiemy, kiedy Pan zapuka do naszych drzwi. To może być za 20, 50 lat albo jutro, ba, nawet dziś. Jesteśmy więc wezwani, aby stale żyć w postawie czujności, gotowości na ostateczne spotkanie z Bogiem. I powiedzmy sobie szczerze, bywa to męczące. Dziś mocno akcentuje się konieczność psychicznego komfortu, uwolnienia się od stresów, które powodują wrzody, nerwowość czy bezsenność. A jednak nie da się kochać Boga i ludzi bezstresowo, bez walki z własną słabością, zmęczeniem, zniechęceniem, znużeniem. Dobro zmusza zawsze do jakiejś formy ofiary, ma zawsze jakiś oścień, który rani. Nie da się wierzyć bez stawiania oporu niewierze, która czai się wokół nas i w nas. Nie da się ufać bez zmagania się z bezsensem. Nie da się kochać bez narażania się na śmierć.” ks. Tomasz Jaklewicz

„Jednym ze sposobów czujności jest posiadanie w duszy nieprzerwanej pamięci o śmierci.” Hezychiusz z Synaju