opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą

opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą

Mk 10,28: „«Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą».”

Mk 10,28-31

„Nie ma na tym świecie takiego szczęścia i takiego wynagrodzenia, które byłoby właściwe za wierność Jezusowi i jego słowom. Nie każde cierpienie będzie tak obficie wynagrodzone, ale to, które zniosłeś z powodu Jezusa Chrystusa. W Biblii użyto słowa ZAPŁATA. To dwuznaczne słowo. Może oznaczać zarówno nagrodę, jak i karę. Każdy cios i upokorzenie, każde odtrącenie i niesprawiedliwość z tego powodu, że byłeś chrześcijaninem i doznałeś bólu z powodu swej wierności Jezusowi, będą miały swoją zapłatę. Każdy czyn, każde słowo, każda myśl i każdy gest, każde cierpienie, i powodzenie, każda radość i smutek, mają swoje konsekwencje w wiecznym niebie. Nie ma straty na tym świecie, która nie byłaby wynagrodzona na tamtym. Nie ma też takiej nieuczciwości, która zostałaby pominięta przez odpłatę.” Augustyn Pelanowski OSPPE

„Często, gdy szukam dóbr doczesnych, przestaję się troszczyć o nagrodę wieczną… lecz gdybym poszukiwał rzeczy niebieskich, już mój trud byłby owocny; istotnie, gdy dusza na modlitwie wzdycha do Twojej piękności, o mój Stworzycielu, wtedy rozpalona boskimi pragnieniami jednoczy się z dobrami niebieskimi, odrywa się od rzeczy niższych; w radosnej gorliwości swojej poszerza się, by lepiej zrozumieć, a rozumiejąc, rozpala się. Miłować rzeczy wyższe, to znaczy już wznosić się; i gdy człowiek z wielkim pragnieniem wzdycha do rzeczy niebieskich, w cudowny sposób zaczyna już kosztować właśnie tego, o co prosi, żeby otrzymał.” św. Grzegorz Wielki

Dotknijcie Mnie i przekonajcie się

Dotknijcie Mnie i przekonajcie się

Łk 24,39: «Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam».

Łk 24,35-48

„Jezus był śmiały w otwieraniu swego serca dla swoich wybranych uczniów i chyba dlatego pierwszych chrześcijan charakteryzowała PARRESIA- otwartość, jawność, szczerość! Obraz ukazania się zmartwychwstałego Jezusa uczniom nie przypomina wizyty jakiegoś Komisarza z zaświatów, który ma skontrolować poziom wiary, przeglądając rachunkowe księgi sumienia, tylko rodzinne, ojcowskie przybycie do dzieci. Oni owszem, popadają w trwogę ale On przełamuje ją naturalnością i bezpośredniością swojego zachowania. Jaki jest ujmujący ten Jezus, taki bliski, otwarty, nie patrzący z wysokości swojego majestatu choć ani na chwilę nie przestaje być Synem Bożym. Mnie to urzeka i pozbawia lęku, budzi pragnienie zbliżenia się do Niego jeszcze bardziej i jeszcze bliżej! Wygląda na to, że niebo, życie po zmartwychwstaniu, będzie jeszcze bardziej dotykalnym życiem niż to, a nie, jak się uważa powszechnie, czymś widmowym, jedynie duchowym, eterycznym.”Augustyn Pelanowski OSPPE

„Niech cieszy nas nadzieja zmartwychwstania, ponieważ znów spotkamy w niebie tych, których tutaj tracimy.”św Brauliusz z Saragossy

„Dokąd wzniosła się chwała głowy, tam też, jest nadzieja, będzie powołana i chwała ciała.”św. Leon Wielki

ujrzeli rozłożone ognisko

ujrzeli rozłożone ognisko

J 21,9: A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb.

J 21,1-14

„Chrystus powołuje apostołów jeszcze raz, tym razem już po Zmartwychwstaniu, zupełnie jakby wszystko musiał zacząć od początku. Zdaje się, że uczniowie wrócili do starych nawyków, i zamiast ludzi, znowu zaczęli łowić ryby. Jakże łatwo odejść od powołania, od tego, co najważniejsze, a jeszcze łatwiej wrócić do starych nałogów. Tylko dwa razy w Ewangelii Jana jest mowa o węglach żarzących się w ognisku: kiedy Piotr widzi Jezusa przy węglach rozżarzonych i rybie oraz na podwórku pałacu Kajfasza, gdy Piotr, próbując opanować wstyd i drżenie rąk, ogrzewa je nad węglami ogniska. Piotr się Go wypiera przy ogniu przed zwykłą służebną, a Jezus zapewnia Piotrowi obfity połów i częstuje go upieczonym pokarmem. Byłoby mi bardzo trudno przyjąć jakiekolwiek dar od osoby, której się wyparłem, albo ją wprost zdradziłem. Bardzo trudno jest przyjąć miłość od kogoś, kogo się nieustannie rani. Sumienie człowieka pali wewnętrznie jak żar, gdy zamiast spodziewanego ukarania, otrzymujesz jeszcze więcej miłości. Właśnie taki jest nasz Bóg w Chrystusie Jezusie – więcej niż dobry. Zwyciężający nie tylko śmierć, ale też naszą złość, w sposób nieoczekiwany, ofiarując przebaczenie tam, gdzie już zawiedliśmy Go wiele razy i zlekceważyliśmy Jego miłość. Żeby nie pogrążać się w dawnych nałogach próbując zapomnieć o przeszłych grzechach, trzeba powtórnie wejść z Jezusem w tę sytuację, która była zdradą (węgle żarzące), przeżywając w skrusze Oblicze Jezusa, którego pytania odnawiają w nas miłość do Niego.”Augustyn Pelanowski OSPPE

Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie

Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie

J 8,21: „«Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie».”

J 8,21-30

„Odejść to właściwie stać się niedostępnym dla innych, to jakby umrzeć dla pewnych ludzi. Odejścia są przykre. Na pewno Syn Boży dużo uczynił dla nas przychodząc jako człowiek, ale również Jego odejścia mają swój duchowy przepych. Wydaje mi się, że więcej uczynił odchodząc przez śmierć i zmartwychwstanie od uczniów niż przychodząc do nich jako Rabbi z Nazaretu. Oczywiście jedno bez drugiego nie mogłoby zaistnieć. Sprawdziłem miejsca biblijne, gdzie występuje to słowo (aperchomai) i efekt okazał się fascynujący. Gdy Jezus odchodził z jakiegoś miejsca, zawsze dochodziło do jakiegoś rozwoju, uzdrowienia, objawienia, obfitości: odchodził aby pogłębić mądrość swoich uczniów (Mt 16,4nn); by okazać jeszcze większe miłosierdzie (J 10-11), by objawić na sobie wzór modlitwy (Mt 26, Mk 1,35), by przyjść do pomijanych i obdarzyć uzdrowieniem, w szczególności do kobiet (J 4,3), by zmienić myślenie i wprowadzać w teszuwę- dzieło nawrócenia (Mt 16,21-23); by uczynić miejsce Duchowi Świętemu (J 16,7); odchodził ze skromności i pokory (J 12,36). Odejść z Jezusem to przecież nie znaczy dojść do czegoś na tym świecie, ale raczej wszystko na tym świecie stracić. Po drugiej stronie tego życia jest nie śmierć tylko nowe życie w Chrystusie zmartwychprzebudzonym. Żeby je zdobyć trzeba ciągle odchodzić, nawet wycofywać albo przedzierać się byleby tylko nie osiąść w zamkniętych i ciasnych kartonikach.” Augustyn Pelanowski OSPPE

W chwili gdy wychodził z wody…

W chwili gdy wychodził z wody…

Mk 1,10: W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego.

Mk 1,7-11

„Jezus stał na dnie rzeki, najniżej jak tylko można zejść na dno. Stanął w potoku wydarzeń, które płyną wartkim losem od naszego urodzenia aż po śmierć. Nagle otworzyło się niebo. Chrzest daje ci szansę odkrycia w nurcie twojego smutnego i dennego losu szczęścia nie z tej ziemi. Chrzest jak rzeka ciągle dostarcza czystej wody. Spójrz, jak szybko nurty łaski oczyszczają wszystko, co zanieczyściłeś. Chrzest jest sakramentem otwierającym nad nami niebo w każdym doświadczeniu – oczyszcza i przeistacza. Zawsze otwarte niebo, gdziekolwiek zatrzymamy się w strumieniu wydarzeń. Chrzest nie zapewnia człowiekowi losu, ale sprawia, że każde doświadczenie, nawet miażdżące, staje się uobecnieniem Ducha Pocieszyciela. Ducha, który stoi tuż obok nas jak wierny przyjaciel i jest darem nieskończonej i niewyczerpywalnej miłości Boga. Od tej chwili nawet klęska, fiasko naszych planów, zawalenie się naszych pragnień, pożar niszczący wieloletnie konstrukcje naszych starań, potop zalewający błotnym od łez smutkiem nasze uczucia i myśli, to wszystko, a nawet choroba, starość i śmierć stają się zwycięstwem miłości Boga. A On przebacza, podnosi, nie opuszcza, uzdrawia, wskrzesza i wprowadza do świata, który już nie będzie skromnym przedsionkiem, jakim jest cały kosmos, lecz czymś cudowniejszym niż wszystkie gwiazdy na niebie.”o. Augustyn Pelanowski OSPPE