Trzeba wam się powtórnie narodzić

Trzeba wam się powtórnie narodzić

J 3,7: Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić.

J 3,7b-15

„Jest wam KONIECZNE narodzić się z Boga! Czy to zdanie jest jeszcze zrozumiałe w naszym świecie? W świecie, w którym” brak Boga nie jest dłużej odczuwany jako brak”? W którym nie odczuwamy nawet śladu pamięci, że On istnieje? Wystarcza nam życie na poziomie tego, co ludzka natura daje nam tu i teraz. To nam odpowiada, wyznacza nasze aspiracje, jest wytłumaczeniem decyzji i czynów. Bez tego, co „rodzi się” z nas z Ducha, z Boga -czy jeszcze jesteśmy ludźmi?! Bez miłości, radości, pokoju, cierpliwości… Wierności? W tym momencie naszym staje się pytanie Nikodema. Jakże może człowiek zostać zrodzonym, będąc starcem? Czy może wejść do łona swojej matki i zostać powtórnie zrodzonym? Człowiek nie może się SAM zrodzić z Boga; musi ZOSTAĆ ZRODZONY przez Boga! Życie z Boga musi być mu dane! W rozmowie z Nikodemem Jezus nie tylko objawia, że Bóg nieustannie realizuje się w swoim OJCOSTWIE. Pokazuje także, jak to się dzieje. Jeśli ktoś nie został zrodzony z WODY I Z DUCHA, nie może wejść do królestwa Bożego. Z życiem z Ducha jest tak samo, jak z życiem z ciała: przychodzi jako dar, niezależnie od nas. Od nas jednak zależy, co z nim uczynimy.”apb Grzegorz Ryś

„Duchu Święty, przyjdź do mego serca; swoją mocą pociągnij je do siebie, Boga prawdziwego.”św Katarzyna ze Sieny

Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel

Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel

J 3,2: „Nikodem przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: «Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim».”

J 3,1-8

„Z czym przyszedł? Z pytaniem czy z twierdzeniem? Opisał Go jakoś, zmieścił w swoich kategoriach, ale… Chyba ma poczucie, że On się nie daje w nich zamknąć, do końca do nich nie pasuje. I rzeczywiście. Nie pasuje! Jezus nie odnosi tego określenia (” nauczyciel”) do siebie. Nie rozpoznaje się w nim. Najwyraźniej nie widzi w nim najcelniejszego streszczenia swojej misji… Tak! Prawdą jest, że został posłany przez Boga. Przyszedł Go objawić. Przedstawić w możliwie najpełniejszy sposób. Ale nie jako „nauczyciel”, lecz JAKO „SYN”. To właśnie określenie – „SYN”-odnosi do siebie w tej rozmowie aż pięciokrotnie: dwa razy w formie „Syn człowieczy”, trzy razy nazywając się wprost SYNEM Boga (jednorodzonym)! Najpełniej objawia Boga nie przez to, co mówi, ale przez to, KIM JEST! Jest SYNEM Boga. A więc Bóg jest OJCEM! We właściwym tego słowa znaczeniu! Jest Ojcem! Nie tylko zachowuje się jak ojciec (opiekuje się nami, karmi nas, daje nam pogodę, chroni od wojen). JEST OJCEM! To znaczy RODZI! Przekazuje swoje własne życie – swoją własną naturę. Poznać Boga, którego objawia Chrystus, stanowczo nie znaczy „nauczyć się o Nim czegoś nowego”. Poznać Go to znaczy: NARODZIĆ SIĘ Z NIEGO! Mieć w sobie Jego życie.” apb Grzegorz Ryś

dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie

dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie

J 13,33: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie.”

J 13,21-33.36-38

„W dzisiejszej Ewangelii Janowej w lekcjonarzu są pominięte dwa wersety. Trudno to zauważyć bo narracja idzie bardzo płynie, Pan Jezus mówi 'dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie’. I czytamy dalej 'Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, dokąd idziesz?’. Między zdaniem Jezusa a pytaniem Piotra są jeszcze dwa wersety – przykazanie miłości – 'Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie’. To przykazanie miłości jest umieszczone jak w taką kanapkę: z jednej strony jest zdrada Judasza a z drugiej strony jest zapowiedź ucieczki Piotra, zaparcia się Jezusa przez Piotra. I między zdradą Judasza a ucieczką Piotra jest przykazanie miłości – 'tak jak Ja was umiłowałem’. Jak nas umiłował? Umiłował nas tak, że nas kocha w obliczu naszej zdrady i w obliczu naszego tchórzostwa. To jest tekst o tym jaka jest Miłość Jezusa, a nie o tym, jakie są nasze zdrady.” abp Grzegorz Ryś

„Jeśli spróbuję o własnych siłach przepłynąć ocean tego świata, najpewniej pochłoną mnie jego fale. By przeżyć, muszę wejść na pokład wykonanej z drzewa łodzi. Drzewem jest Krzyż
Chrystusa. Oczywiście, nawet pokład statku nie jest wolny od zagrożeń i niebezpiecznych burz morza doczesności. Lecz Bóg pomoże mi utrzymać się na pokładzie i przybić bezpiecznie do portu wieczności.” św. Augustyn

daję dziesięcinę ze wszystkiego

daję dziesięcinę ze wszystkiego

Łk 18,12: „Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam.”

Łk 18,9-14

„Jest postawa takiej autopromocji, poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co posiadam – nie odszedł do domu usprawiedliwiony. Usprawiedliwienie bierze się stąd, że odkrywamy, jaką mamy wartość w oczach Boga. Nie w swoich oczach tylko w oczach Boga. Święty Franciszek tak pisze w Napomnieniach: tyle jest człowiek wart ile jest wart w oczach Bożych, nic więcej. Faryzeusz się oszukuje. Sam chce decydować o swojej wartości. I na końcu odchodzi do domu ciągle z poczuciem winy. Mimo tych wszystkich swoich mechanizmów obronnych, które zastosował, odchodzi z poczuciem winy… Ile jest wart człowiek w oczach Boga? Człowiek jest wart wszystko. Człowiek jest wart życie Boga. Chrystus oddał życie za człowieka, człowiek jest wart nieskończoność. Życie Boga nie ma ceny. Człowiek jest wart tyle ile jest wart w oczach Boga – czyli wszystko. I to jest rzeczywiste podniesienie. Wejście, bramą do tego wywyższenia, podniesienia jest uznanie własnego grzechu a nie jakaś taka ucieczka w autopromocję: poszczę, dziesięciny składam. A tym bardziej nie w taką pychę, która mówi: inni są gorsi. W rzeczywistym spotkaniu z Bogiem człowiek zawsze widzi swój grzech. Tylko Bóg mi to tak pokazuje, że to mną nie poniewiera. To mnie nie poniża. Przeciwnie, bo zaraz z tym pokazaniem grzechu Bóg mi pokazuje moją wartość. Jesteś wart tyle, że Ja za ciebie oddam życie. I to jest moment podniesienia, usprawiedliwienia.” apb Grzegorz Ryś

Ale czci Mnie na próżno

Ale czci Mnie na próżno

Mk 7,7: „Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi.”

Mk 7,1-13

„Tradycja, o którą upominają się faryzeusze jest sprawą poważną. Jezus z tym nie dyskutuje: Jego uczniowie są również Ludem Kapłańskim (każdy na mocy chrztu, a nie święceń), a czas mesjański, który się wypełnia z Jego przyjściem, oznacza – zgodnie z zapowiedzią zawartą w ostatnich akapitach proroka Zachariasza- poddanie Bogu całej rzeczywistości (Za 14,20n). Nie składamy Bogu na ofiarę martwych zwierząt; ofiarą winno być to w jaki sposób człowiek żyje – liturgia nie jest ograniczona dla kultu sprawowanego na tej czy innej górze, ona dokonuje się w Duchu i w prawdzie (J 4,19n). Jezus mówi natomiast, że znaki liturgiczne mogą się stać wyłącznie pustą formą, a nawet więcej: mogą stać się sposobem ucieczki przed prawdziwymi zobowiązaniami, jakie „ciążą” na człowieku. Tę postawę Jezus opisuje słowem 'hypokritoi’ (obłudnicy), które pierwotnie znaczy tyle, co „aktorzy”. Liturgia bowiem może się stać wyłącznie aktorstwem – odegraniem roli przez ludzi, którzy na ten moment ubierają maski, by przez chwilę stać się kimś innym, niż są. Jezusowi nie chodzi o unieważnienie liturgii i jej znaków. Chodzi natomiast o jej najgłębszą prawdę. O to, by liturgia nie była kryjówką, czymś co daje człowiekowi fałszywe poczucie bezpieczeństwa. By nie była chwilową rolą. By – ostatecznie – nie była formą bałwochwalstwa, realizowania własnych projekcji na temat tego, co święte.” apb Grzegorz Ryś