umiłowawszy swoich na świecie…

umiłowawszy swoich na świecie…

J 13,1: umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.

J 13,1-15

„O Panie, Ty pochylasz się ku nam z całą swoją miłością, we dnie i w nocy, aby nam udzielać, wlewać swoje boskie życie, by nas przekształcić w stworzenia przebóstwione, które by wszędzie były Twoim odblaskiem.”św Elżbieta od Trójcy Świętej

„Wiemy, agape (łac. caritas) to miłość, która jest człowiekowi „dana z góry”. Przychodzi jako łaska i dar. Nie jest ani spontaniczna ani łatwa. Nie można jej też „wypracować”. Dając nam nowe przykazanie, Jezus każe nam kochać innych miłością, którą otrzymujemy od Niego – nie mamy jej „sami z siebie”. Nowe przykazanie oparte jest na logice sformułowanej niezwykle trafnie przez papieża Franciszka: „Bóg nie wymaga od nas niczego, czego by nam wcześniej nie dał.” Jest wezwaniem do otwarcia się na doświadczenie łaski, a nie do beznadziejnego obliczenia własnych sił, które dopiero co zostały w tak bolesny sposób zweryfikowane. Tak więc dając nam nowe przykazanie Jezus tak naprawdę objawia nam przede wszystkim swoją miłość do nas, a także możliwość kochania innych tą właśnie – przyjętą – miłością. Co daj nam wszystkim Panie, Amen.” apb Grzegorz Ryś

jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski

jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski

Mt 5,48: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.”

Mt 5,43-48

„W zapisie św. Łukasza temu wezwaniu odpowiada zdanie:”Bądźcie miłosierni jak Ojciec wasz jest miłosierny”(Łk 6,36). Wersja Łukaszowa (nieco późniejsza)- jak może się w pierwszej chwili wydawać-zawęża: sprowadza doskonałość Boga do jednego wymiaru. Inni z kolei powiedzą, że jest „cieplejsza”- radykalnie zbliża odbiorcy obraz Boga. (…) Doskonałość nie jest samopuryfikacją, dążenie do niej nie jest mniej lub bardziej uporczywym i krytycznym przeglądaniem się w lustrze. O wiele łatwiej jest jej doświadczyć w relacji. Miłosierdzie jest radykalnym przeciwieństwem „wsobnej” cnoty. Miłosierdzie jest miłością nie oglądającą się na wzajemność. Jest miłością do tego, kto nie może się odwdzięczyć. W szczególny sposób to rozumienie miłosierdzia zakodowane jest w jego łacińskim określeniu „misericordia”. Wpisane są weń dwa słowa: miser „ubogi” oraz „cor” serce. Misericordia znaczy serce dla ubogich. Dla tych, którzy nie mają, są potrzebujący, znaleźli się w bardzo „mizernych” okolicznościach. Tacy właśnie wszyscy jesteśmy w odniesieniu do Boga. A On ma dla nas wszystkich serce Ojca.” apb Grzegorz Ryś

przyszedłem wezwać do nawrócenia grzeszników

przyszedłem wezwać do nawrócenia grzeszników

Łk 5, 32: Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników.

Łk 5,27-32

„Mateusz zostaje apostołem ze względu na środowisko, w którym żyje: celników i grzeszników, wśród których się obraca na co dzień, a których ma przyprowadzić do Jezusa. Także jego nawrócenie- radykalna, bezwarunkowa zmiana życia- jest znakiem, świadectwem dla nich. On wie, czego doświadczył w spotkaniu z Jezusem- może teraz wiarygodnie o tym mówić. Wie, jakiego doznał szczęścia- nie jest w stanie zatrzymać go sobie i wyłącznie dla siebie. I tak wyjaśnia się padające nieco dalej w Ewangelii Jezusowe stwierdzenie:”Większa radość będzie w niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia” (por. Łk 15,7). Bo grzesznik który się nawraca, przyprowadza za sobą do Jezusowego stołu „sporą liczbę” takich jak on. Ci zaś, którzy mają poczucie bycia „sprawiedliwymi” -niepotrzebujący nawrócenia- nie tylko nikogo nie przyprowadzają, ale jeszcze… Wywalają za drzwi tych, którzy przyszli.”apb. Grzegorz Ryś

„Więc idźmy i prośmy Pana, by pomógł nam przynosić owoce, owoce, które będą trwać. Tylko tak ten padół płaczu zamieni się w ogród Boga.”Benedykt XVI

Aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu…

Aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu…

Mt 6,4: Aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu.

Mt 6,1-6.16-18

Jezus zwraca uwagę, w jaki sposób dawać jałmużnę…Tymczasem dzisiaj rzadko się nawet powtarza, że „chciwość umiera w człowieku dwie godziny po śmierci”

„Ciekawe, że kiedy Ojcowie Kościoła mówili o jałmużnie, bardzo często używali słowa: „debitum”- powinność, „dług”. Jałmużna to nie jest praktyka dobrowolna, rada ewangeliczna dla kilku wyjątkowych ludzi w Kościele. To jest powinność. Jesteś to winien Bogu, jesteś to winien ludziom. Kościół widzi człowieka jako pękniętego w środku, obciążonego potrójną pożądliwością. Nic na to nie poradzimy. Tacy jesteśmy. Jest w nas pycha, jest w nas nieczystość i jest w nas chciwość. Co ma zrobić człowiek, który ma poczucie grzeszności? Grzech w człowieku się pali, ma siłę ognia, ale Bóg dał nam wodę. Jest woda, która gasi ogień… Tą wodą jest jałmużna. Św. Augustyn pisze (bardzo podobnie jak Wawrzyniec z Nawarry): Korzeniem wszelkiego zła jest chciwość, ale na ten korzeń jest właściwa mu woda (habet aquam propriam)- jałmużna. Taki tekst otwiera niesłychane perspektywy medytacji. Tam gdzie jałmużna, tam woda. A tam gdzie woda, tam Duch. A gdzie Duch, tam odpuszczenie grzechów. Jałmużna jest miejscem, gdzie objawia się Duch Święty.”apb Grzegorz Ryś

waszych nieprzyjaciół

waszych nieprzyjaciół

Łk 6,27: „Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół.”

Łk 6,27-38

Jezus zaznacza, że mówi te słowa do tych, którzy naprawdę słuchają, a zatem mają chęć usłyszenia, traktują komunikat Jezusa jako ważny, priorytetowy. I żywią pragnienie usłuchania. Istnieje pokusa dla wierzącego, aby postulat Jezusa uczynić prawem i kodeksem moralnym, wymagając jego przestrzegania (zwłaszcza od innych). Jednak trudne doświadczenia, cierpienia, uciski szybko weryfikują nasz poziom miłości i sprowadzają na ziemię wyobrażenia, że miłość tego rodzaju można osiągnąć własnym wysiłkiem…

„To słowo, „agape”, którego używa Jezus opisuje taki rodzaj miłości, który daleko wykracza poza to, co człowiek może siłą własnej natury. To nie jest miłość, która w człowieku rodzi się spontanicznie, przychodzi mu łatwo, jest doświadczeniem codziennym. Taka miłość w Piśmie Świętym brzmi „eros” a tu jest „agape”. Czyli miłujcie waszych nieprzyjaciół miłością, która nie jest dla was czymś naturalnym, oczywistym, co macie sami z siebie. Czujemy, jak dalece prawdziwe są słowa Benedykta XVI który w pierwszej swojej encyklice mówi: „W Chrystusie miłość przestała być przykazaniem, a stała się odpowiedzią.” apb. Grzegorz Ryś

Co wolno w szabat?

Co wolno w szabat?

Mk 3,4: A do nich powiedział: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?

Mk 3,1-6

„Jezus postrzega dramat chorego człowieka (a także jego potrzeby!) w zupełnie innych kategoriach niż otoczenie. Widzi nie tylko jego chorą rękę – patrzy o wiele głębiej: w jego duszę. Choroba nie dotyka przecież człowieka jedynie w wymiarze somatycznym! Jest także wyzwaniem duchowym, nierzadko generuje natrętne pytania, na które najczęściej nie ma odpowiedzi, przetrąca nadzieję, kusi do zwątpienia w miłość, dobroć i Opatrzność Boga… Zbawienie, które Jezus ofiarował choremu dotyczy wymiaru duchowego. Tylko św. Marek zanotował reakcję Jezusa na postawę otoczenia (Mk 3,5). Spojrzał z gniewem i smutkiem z powodu „ślepoty serca” (‚caecitas cordis’ u św Hieronima). Nie chodzi o to, że mają twarde serca i nie dociera do nich w żaden sposób Boże przesłanie; chodzi o to, że nie patrzą sercem! Sam Jezus – przeciwnie – patrzy sercem, dlatego widzi nie tylko rękę, lecz i duszę chorego. Duszy nie można zobaczyć inaczej, jak tylko sercem… Oni jednak mają ślepe serca, dlatego nie rozumieją ani owego postawionego na środku człowieka, ani Boga, który objawia się właśnie w Jezusie Chrystusie.” apb Grzegorz Ryś

Jezus surowo mu przykazał…

Jezus surowo mu przykazał…

Mk 1,43-44: Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi…

Mk 1,40-45

Jezus odprawia trędowatego sarknąwszy z gniewem („i parsknąwszy mu, zaraz go wyrzucił. gr embrimaomai – parsknąć nieprzyjemnie, chrząknąć z niezadowoleniem, złością, burknąć, warknąć”). Po okazaniu wzruszenia, litości i uzdrowieniu chorego, momentalnie zmienia nastawienie i obchodzi się z nim dość surowo. Zakazuje mu głosić, a zarządza podporządkowanie się przepisom Prawa. Dopiero potem ma być żywym świadkiem uzdrowienia. Egzegeci głowią się nad próbą wyjaśnienia postępowania Jezusa, a tłumacze Biblii, jak zauważa Filip Taranienko:

„próbują rozpaczliwie uratować Pana Jezusa przed końską, chamską złością, a także przed zwierzęcymi, czyli rzekomo nieludzkimi, popędami.”

Mimo emocjonalnego ładunku, który Chrystus dodaje do swojego przekazu, trędowaty wydaje się nieposłuszny. Nie podporządkował się przynajmniej jednemu poleceniu, co skutecznie torpeduje Jezusowi plan anonimowego nawiedzenia miasta.

„Niejeden raz tak się zdarza w Ewangelii, że Jezus zabrania o sobie mówić. Wcale nie zawsze trzeba o Nim mówić. Nieraz wprost zakazuje. Ale wtedy najczęściej nakazuje świadectwo. Pokaż wiarę ze swojego życia. Pokaż wiarę ze swoich czynów. Nie mów o niej.”apb Grzegorz Ryś

przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu

przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu

Łk 2,22: Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu.

Łk 2,22-35

Józef i Maryja przynoszą do świątyni jerozolimskiej swoje pierworodne dziecko i w ten sposób symbolicznie uznają, że życie Jezusa jest darem od Boga. Niewygórowana jest ofiara dwóch gołąbków, którą uiszczają za przywilej opieki nad Nim i za radość i miłość, którą wnosi w ich życie… Potrzebne są takie momenty, w których człowiek staje przed Stwórcą uświadamiając sobie w pokorze, że to Bóg jest dawcą wszelkiego posiadanego przez niego dobra. (Jk 1,17).

„Tylko sam człowiek może postanowić o ofiarowaniu się Bogu. Gest ofiarowania Maryi i Józefa ma ten sens, że rodzice, przedstawiając potomka Bogu, uzmysławiają sobie, że nie do nich należy życie dziecka. Maryja i Józef składają ofiarę w świątyni, ale tą ofiarą nie jest Jezus, lecz Jej macierzyństwo i Jego duchowe ojcowstwo. Rodzice składają Bogu w ofierze siebie samych, a nie swoje dzieci.”abp. Grzegorz Ryś

„Przy tych narodzinach nie było cienia skazy, nie było też potrzeby żadnego oczyszczenia… Zaprawdę, o błogosławiona Dziewico, najmniejszego powodu, żadnej też potrzeby nie miałaś poddawać się prawem przepisanemu oczyszczeniu.”św Bernard z Clairvaux

„Nie zapominajcie, że wychowywanie jest dziełem miłości.”św Jan Bosko

musi wiele wycierpieć i być odrzuconym

musi wiele wycierpieć i być odrzuconym

Łk 17,25: „Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.”

Łk 17,20-25

„Dlaczego Jezus musi cierpieć i być odrzuconym? Że naraził się możnym tego świata: Piłatowi, Herodowi, Sanhedrynowi – tak dalece, że tego nie da się już naprawić? Że już im się nie wymknie? Bo już nikt i nic Go nie obroni?… Czy na tym polega owa konieczność i nieuchronność cierpienia? Nic podobnego. W greckim tekście pada tutaj słówko „dei”- oznaczające wewnętrzną konieczność, powinność, potrzebę. Stąd też św. Hieronim tłumaczy ów moment w Wulgacie: oportet illum multa pati (dosł.”potrzeba jemu wiele cierpieć”). Taki jest właśnie Jego wybór, wewnętrzne przynaglenie, własna nieodwołalna decyzja, konieczność wynikająca z rozeznania ludzkiego dramatu i odpowiednich do jego uleczenia środków. To determinacja naszego Boga, by spotkać się z nami właśnie na tym obszarze, na którym Go odrzucamy. Przyszedł znaleźć „to, co zginęło”. Jest Lekarzem, którego potrzebują chorzy, a nie zdrowi. Czy można bać się takiego Boga? Czy takiego Boga można nie wpuścić w sam środek własnego nieuporządkowania i grzechu? Można. Niestety…” apb. Grzegorz Ryś

„Bóg pragnie przede wszystkim serca i to jest najważniejsze.” św. Wincenty a Paulo

Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca

Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca

Łk 14,8: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca…

Łk 14,1.7-11

Konsekwencją pychy (woli „bycia jak Bóg”) jest przekonanie, że jedyne słuszne jest „moje” widzenie siebie i swego miejsca. Człowiek pyszny nie umie pogodzić się z istnieniem innych norm niż te, których źródłem nie jest on sam.

„Warto sięgnąć do tekstu oryginalnego, gdyż akurat w tym wypadku nie chodzi o jakąkolwiek dowolną ucztę. W tekście greckim pada określenie: eis gamous, co św Hieronim słusznie (i z właściwą sobie wrażliwością) przetłumaczył w Wulgacie: ad nuptias, a więc:”na ślub/na wesele”. To przecież oczywiste! Każdy wie, że na uczcie weselnej pierwsze miejsce należy się nowożeńcom! Mówiąc językiem biblijnym: Oblubieńcowi i Oblubienicy. Trzeba być kompletnym wariatem lub skrajnym pyszałkiem by pójść i usiąść na ich krzesłach. Każdy z gości przychodzi na wesele nie po to by celebrować swoją własną osobę, lecz by uczcić Młodych i ucieszyć się ich radością. Uczta weselna to obraz Kościoła. Wchodząc do Kościoła, wchodzimy na ucztę weselną (czy nie dlatego Eucharystia jest wydarzeniem centralnym?). Na tej uczcie najważniejsi są Chrystus-Oblubieniec i Kościół-Oblubienica. Pamięć o tym potrafi nas ustrzec przed śmiesznością przepychania się ku pierwszemu miejscu.”apb. Grzegorz Ryś