wyłup je i odrzuć od siebie

wyłup je i odrzuć od siebie

Mt 5,29: „Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie.”

„Jeżeli wejdziemy w głębię tej wypowiedzi, uświadomimy sobie, iż oko jest symbolem ludzkiego poznania. Radykalizm ewangelicznego wyłupywanie oka dotyczy dwóch sfer: nie pozwolić oczom się zwrócić oraz nie dopuścić, by przylgnąć sercem. Po pierwsze nie dopuścić, by spostrzeżenie zaowocowało tym, że widziany owoc jest dobry (rodzaj moralnego i duchowego przewartościowania, zamieszania), po drugie, że jest on prawdziwą rozkoszą dla oczu (rodzaj podziwu, dekonstrukcyjnego uwielbienia). Wreszcie, po trzecie, że nadaje się do zdobycia wiedzy, a zatem staje się częścią człowieka, doświadczeniem, znajomością rzeczy, zła, zamieszkaniem w grzechu, słowem–poznaniem głębin szatana (Ap 2,24). Wyłupać oko znaczy zrobić coś, by żyć oślepiony dla grzechu. Człowiek duchowego rozwoju w istotny sposób winien pozyskiwać światłe oczy (Ef 1,18).” Marian Zawada OCD

„Droga zaś zjednoczenia opiera się na jednej niezbędnej rzeczy, to jest na umiejętności prawdziwego zaparcia się siebie tak co do zmysłów, jak i co do ducha.” św. Jan od Krzyża

pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie

pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie

Mt 13,17: „Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli.”

Mt 13,1-23

Jak wielu chciało zobaczyć Boga… Marzyło by poznać, jaki jest… I oto staje przed nami. Pokazuje, że jest Kimś znacznie bliższym niż niedosiężny Stwórca nieba i ziemi, wobec którego narody są jak ziarnka piasku. Jest jak matka – karmi własnym życiem: ciałem i krwią, daje nowe życie. Jak matka też codziennie je pielęgnuje: troszczy się o moje bezpieczeństwo, by było co jeść i pić, o zdrowie i samopoczucie – Jego pocieszenie przychodzi ciągle… Troska Boga jest niewidoczna i tak oczywista, że często nikt jej nie zauważa… Jest jak ojciec, który wytrwale nosi, buduje, zachęca i otacza opieką. Ale też broni i ratuje życie swego dziecka – nawet za cenę własnego życia. Płaci krwią i zasłania ciałem, by mnie ocalić od winy, zguby, śmierci. Jest jak przyjaciel, który prowadzi i towarzyszy w drodze. Szczęśliwy każdy, kto uwierzył, poznał i doświadczył, jaki jest Bóg…

„Boga się nie udowadnia
Boga się poznaje
po tym, że serce pęka i świat nie ustaje” ks. J.Twardowski

Lecz oczy ich były niejako na uwięzi

Lecz oczy ich były niejako na uwięzi

Łk 24,16: „Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali.”

Łk 24,13-35

Uczniowie idący do Emaus są wstrząśnięci męką, śmiercią i dramatycznymi wydarzeniami ostatnich dni. Pogłoski o zmartwychwstaniu to już dla nich za wiele do udźwignięcia. Uciekają więc od wspólnoty. I wtedy właśnie, w godzinie słabości przychodzi do nich Jezus. Niestety, nie potrafią Go rozpoznać. Brak im wiary. Aby nauczyć się widzieć wzrokiem duchowym, wejść w Obecność Boga, trzeba się przyzwyczaić do życia w ciemności, po to by zmysły w końcu przestały być głównym punktem odniesienia a zaczęły pracować oczy serca…

„Dlatego i nasz Zbawiciel, wiedząc, że ludzie posiadają dwa rodzaje oczu powiedział: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi”(J 9, 39). Mówiąc o tych, którzy widzą ma na myśli oczy duszy, które Jego nauka czyni widzącymi, niewidzącymi natomiast nazywa oczy zmysłowe, które nauka oślepia po to, aby dusza mogła bez przeszkód oglądać to, co powinna wiedzieć.” Orygenes

wyprowadził go poza wieś

wyprowadził go poza wieś

Mk 8,23: „On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś.”

Mk 8, 22-26

Pierwsze, co Jezus robi dla niewidomego to podaje mu dłoń. Bliskość, ciepło, delikatne ale stanowcze ujęcie przez Chrystusa daje ociemniałemu człowiekowi ważne poczucie bezpieczeństwa. Jezus stwarza więc relację. Buduje zaufanie. Zanim go uzdrowi pozwala mu z sobą pobyć w intymności. Uczy, że może polegać na Jego prowadzeniu bez groźnych, raniących upadków. Potem Jezus zabiera go z miejsca, do którego przywykł, ze spraw, którymi żyje i wiedzie na zupełnie nową drogę, z dala od ścieżek które chory zna na pamięć; poza wieś. Być może niewidomy nigdy nie opuścił granic wioski, nie widzi prawdy o sobie i Bogu przez poglądy mieszkańców, może był niewolnikiem wąskich horyzontów myślowych? Po raz pierwszy w życiu jednak zaufał Komuś, o kim dotąd tylko słyszał i posłusznie idzie za Jezusem. Całkowicie zdaje się na mądrość przewodnika, bo chce być zdrowy. Okazuje się, że nie potrzebuje wiedzieć, dokąd idą… Ważne, że idą razem.

„Bóg zawsze mierzy swą hojność naszą ufnością.” św. Teresa z Lisieux

żebym przejrzał

żebym przejrzał

Łk 18,41: „Panie, żebym przejrzał.”

Żył w oddaleniu od Jeruzalem (Jeruszalaim – miasta pokoju). Tkwił u bram Jerycha, położonego w depresji (276m poniżej poziomu morza). Nie widział Boga w swoim życiu, nie widział siebie w prawdzie, otaczający ludzie postrzegali go jak żebraka – kogoś mało wartościowego. I nagle usłyszał, że obok niego przechodzi Jezus. Mesjasz. A więc szansa dla każdego. Także dla niego. Zaczął wołać. Głośno. Nie pozwolił się zniechęcić ani uciszyć otaczającym ludziom. Desperacko uchwycił się możliwości odmiany życia. Nie wiedział, czym ona będzie ale był pewien, że nie chce dłużej żyć tak jak teraz: „Panie, abym przejrzał…” – abym już nie tkwił w mroku, depresji, pogardzie. Tak się nie da żyć. Chcę, byś mi uczynił prawdziwe życie, pełnię życia! I został wysłuchany. Wiara otwarła mu oczy. Na drodze, którą poszedł za Nim zobaczył rzeczy radosne i niezwykłe. Wszystko się zmieniło…

„Jedynie Jezus może nas oświecić w sposób całkowity co do problemu życia i historii.” św. Jan Paweł II

  • 1
  • 2