W domu Ojca mego jest mieszkań wiele

W domu Ojca mego jest mieszkań wiele

J 14, 2: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.”

J 14,1-6

„Tam nasze istnienie nie będzie zmienione, nasze poznanie nie będzie błądzić, nasza miłość nie dozna uszczerbku. Tam nie będzie żadnego kalectwa, żadnej choroby, żadnej tępoty, żadnego zepsucia. Tam będzie nowe niebo i nowa ziemia. Tam będziemy podobnie do aniołów Bożych, choć nie wiekiem, to jednak szczęśliwością. Tam będzie życie bez śmierci, młodość bez starości, radość bez smutku, pokój bez niezgody, wola bez niesprawiedliwości, światło bez ciemności, królestwo wieczne wolne od zmienności. Tam będzie wszystko to, co zechcesz, nie będzie tego, czego nie zechcesz.
W wiekuistej ojczyźnie serca błogosławionych wzajemnie się oświecają jasnością i prześwietlają czystością; tam patrzy się w twarz każdego i przenika sumienie; tam żaden duch nie ukrywa się za zasłoną ciała przed oczyma drugiego; ciało też natychmiast będzie wszędzie tam, gdzie tylko duch zapragnie. Powiada Augustyn: „Wtedy duch będzie doskonale słuchał swego Stworzyciela, a ciał jak najchętniej będzie podlegać duchowi”. Tam wszystkie zmysły będą spełniać swe czynności. Wzrok będzie widzieć najwspanialsze piękno, smak będzie kosztować najsmaczniejszego przysmaku, węch będzie czuć najbardziej słodki zapach, dotyk będzie obejmować najrozkoszniejszy przedmiot, słuch będzie pełen coraz to nowej wspaniałej melodii.” św. Bonawentura

słodkie jest

słodkie jest

Mt 11,30: „«Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».”

Mt 11,25-30

„Miłość wydaje się trudna, lecz nie jest taka, bo jarzmo Twoje, o Panie, jest słodkie i lekkie; kiedy się je przyjmie, natychmiast czuje się jego słodycz i woła się z Psalmistą: „Pobiegłem drogą Twoich przykazań, odkąd rozszerzyłeś mi serce”. Jedynie miłość może rozszerzyć moje serce. O Jezu, odkąd trawi mnie ten słodki płomień, z radością biegnę drogą Twego nowego przykazania. Chcę nią biec aż do błogosławionego dnia, kiedy to włączywszy się w dziewiczy orszak będę mogła postępować za Tobą w bezkresach, śpiewając Twoją pieśń nową, która będzie pieśnią miłości.” św. Teresa od Dzieciątka Jezus

„Prawdziwie słodkim i rozkosznym pokarmem jest miłość, która podnosi zmęczonych, umacnia słabych, pociesza strapionych. Miłość też sprawia, że brzemię prawdy staje się lekkie, a jarzmo słodkie. Miłość zajmuje miejsce w środku lektyki Salomona (por. Pnp 3,10) i zapachem różnych cnót, niby wonią wieIu traw, pokrzepia łaknących i rozwesela pokrzepionych. Tam bowiem spotkasz również: pokój i cierpliwość, łaskawość, wyrozumiałość i radość w Duchu Swiętym (por. Ga 5,22)’ I jeżeli są jeszcze inne owoce prawdy i mądrości- zobaczysz je tam wszystkie.” św Bernard z Clairvaux

„Czasami zapominamy, że zostaliśmy powołani przede wszystkim do obdarzania Boża miłością i miłosierdziem najpierw naszych rodzin, źródła naszego życia.” św m. Teresa z Kalkuty

kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności

kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności

J 12, 46: „Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności.”

J 12,44-50

„Początek biegu słońca wyznacza początek prac człowieka. Przygotuj, Panie, w naszych sercach mieszkanie owemu dniowi, który nie zna kresu. Daj nam w nas samych zobaczyć życie zmartwychwstania i spraw, aby nic nie odwiodło naszych serc od Twoich radości. Wyciśnij w nas, o Panie, poprzez gorliwe szukanie Ciebie, znamię owego dnia, którego nie określa pojawienie się ani bieg słońca. Każdego dnia przyjmujemy Cię w sakramentach i gościmy w ciele naszym. Dozwól nam doznać w sobie samych zmartwychwstania, którego oczekujemy. Bądź dla naszych myśli, Panie, Skrzydłami, które lekko unoszą nas w górę I wiodą do prawdziwego przybytku. Przechowujemy ten skarb w sobie na mocy łaski chrztu… Obyśmy poprzez duchowe piękno, które nawet w naszej śmiertelnej naturze zaszczepia Twa nieśmiertelna wola, pojąć mogli, do jak wielkiego zostaliśmy powołani piękna…” św. Efrem Syryjczyk

„Świeć poprzez mnie i bądź tak we mnie, aby każda dusza, z którą się zetknę, poczuła Twoją obecność w mojej duszy.
Niech [ludzie] patrzą na mnie i niech widzą już nie mnie, ale tylko Jezusa! Zostań ze mną, a wtedy ja zacznę świecić tak, jak Ty świecisz, żeby świecić tak, aby być światłem dla innych. To światło, Jezu, całe będzie Twoje; nic z niego nie będzie moje.
To będziesz Ty świecący na innych przeze mnie.” św. m. Teresa z Kalkuty

Ja i Ojciec jedno jesteśmy

Ja i Ojciec jedno jesteśmy

J 10, 22: „Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie.”

J 10,22-30

„Jest zima. Obchodzi się święto Chanukka, święto światła, powtórnego poświęcenia świątyni po profanacji dokonanej przez wojska najeźdźcze. Jest to święto, podczas którego Izrael zobowiązuje się do wierności Bogu. W sanktuarium pozostała zaledwie odrobina oliwy, lecz to wystarczyło, by zapewnić ciągłość światła. Obecnie Jezus staje naprzeciw portyku Salomona w kontekście święta świateł, niemal jakby chciał powiedzieć: Oto tutaj jest światłość, która oświeca każdego człowieka na świat przychodzącego. Wszystko to przedstawione jest symbolicznie. Wrogo nastawieni słuchacze chcą skompromitować Jezusa do końca, On jednak nie potrzebuje mówić, Jego czyny są wystarczająco wymowne. Dzieła te pozostawiają wolność przyjęcia lub odrzucenia. Przed oczyma słuchaczy ukazują się one niczym młyńskie kamienie, których nie da się nie zauważyć.” Innocenzo Gargano OSBCam

„O Trójco wieczna, Ty jesteś światłością, daj duszy uczestniczyć w Twoim świetle. Ty jesteś ogniem, udziel jej ognia, a w tym ogniu Twoim zjednocz swoją wolę z jej wolą, a jej z Twoją. Ty jesteś mądrością, udziel jej mądrości, aby mogła rozróżniać i poznawać prawdę Twoją.” św Katarzyna ze Sieny

Ps 63,2: Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam od świtania…

wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko

wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko

J 10,9: „Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko.”

J 10,1-10

„O Jezu, ja jestem owieczką zbłąkaną, a Ty dobrym Pasterzem: w trosce i niepokoju o mnie podążyłeś moimi śladami, dosięgłeś mnie wreszcie i, po tysiącznych pieszczotach, wziąłeś mnie na ramiona i z radością odprowadziłeś do owczarni… ja jestem niestety owym synem marnotrawnym, który roztrwonił Twoje dobra: dary naturalne i nadnaturalne. Doprowadziłem się do opłakanego stanu, gdyż uciekłem daleko od Ciebie, który jesteś Słowem, przez które wszystkie rzeczy zostały uczynione, bez którego wszystko jest złem, ponieważ jest nicością. Ty natomiast jesteś najbardziej kochającym Ojcem: przyjąłeś mnie uroczyście wówczas, gdy opamiętawszy się powróciłem do domu i znowu u Ciebie poszukałem schronienia, rzucając się w Twoje ramiona. Przyjąłeś mnie znów za syna, dopuściłeś mnie do swego stołu, do swych radości, uczyniłeś mnie ponownie swoim dziedzicem !… A Ty, o Jezu, byłeś zawsze dla mnie dobry, byłeś najłagodniejszym barankiem, nazwałeś mnie swym przyjacielem, patrzałeś na mnie z miłością nawet wtedy, gdy pogrążony byłem w grzechu, błogosławiłeś mi, gdy ja Ci złorzeczyłem, z krzyża modliłeś się za mnie, a z Twego przebitego Serca wytrysła fala boskiej krwi, która mnie obmyła z brudu, starła moje nieprawości; wyrwałeś mnie śmierci, dając za mnie swe życie, zwyciężyłeś śmierć, a przyniosłeś mi życie i otworzyłeś mi raj.” Jan XXIII