«Czy nie jest to syn Józefa?»

Łk 4,22: A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»

Łk 4,16-30

Być może niczym się nie wyróżniał do momentu, kiedy pełen mocy Ducha wrócił do Galilei i odwiedził Nazaret w asyście uczniów. Prawdopodobnie wcześniej nie zwracał na siebie uwagi. Mieszkańcy rodzinnego miasta nie wiedzieli o Nim wiele. Upewniali się nawzajem próbując Go jakoś określić, zaszufladkować: „syn Józefa”, „syn cieśli”. Byli naprawdę zaskoczeni Jego piękną i przekonującą mową. Być może dotąd rzadko się odzywał… I zapewne traktowaliby Go łaskawie, gdyby poprzestał na poruszającym czytaniu i pełnych wdzięku argumentach. Nie dotykając spraw trudnych… On jednak ośmielił się wytknąć im niewiarę. I okazało się, że tych kilku słów prawdy nie byli w stanie znieść… Nie poprzestali jednak na okazaniu niechęci czy nawet wrogości. Bez wahania zdecydowali się udzielić „synowi cieśli” lekcji pokazowej siły: umieścić Go na urwisku. Zademonstrowali, kto tu rządzi, sugerując, że gdyby jeszcze miał zamiar mówić coś, czego nie chcą usłyszeć, są w stanie posunąć się do strącenia… Wrócili do domów zapewne zadowoleni, że okazali swą wyższość „synowi Józefa” i nauczyli Go moresu…

„Gdyby Bóg był zawsze czystym celem naszych dążeń, nie wpadalibyśmy od razu w gniew, gdy tylko ktoś sprzeciwi się naszemu zdaniu.”Tomasz a Kempis

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments