jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął

Łk 12,49: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął…”

Łk 12,49-53

Jezus przyszedł na świat jako światło (J 1,4-5), ogień miłości, który przyjęty – wypala w człowieku złe skłonności i przemienia jego poddaną impulsom zmysłów naturę – w usposobienie kierowane natchnieniami Ducha…

“Światło bowiem, jakie dusza ma otrzymać, jest to najwznioślejsze światło boskie przechodzące wszelką światłość naturalną. Nikt go nie może pojąć naturalnym rozumem. To, co w Bogu jest największym światłem i jasnością, jest dla człowieka największym mrokiem. Oczyszczające i miłosne poznanie, czyli boskie światło, tak postępuje z duszą oczyszczając ją i przygotowując do doskonałego zjednoczenia jej ze sobą, jak ogień z drzewem, które przemienia w siebie. Ogień materialny ogarniając drzewo, najpierw zaczyna je osuszać, wyrzucając zeń wilgoć i sprawiając, że woda, która się w nim znajduje, z sykiem wycieka. Następnie czyni je czarnym, ciemnym i brzydkim oraz sprawia, że wydziela ono swąd. W miarę jednak osuszania go, ogarnia je coraz bardziej płomieniem i usuwa z niego wszystkie ciemne i brzydkie przypadłości, będące przeciwieństwem ognia. W końcu, ogarnąwszy je zewnętrznie, rozpala je, zamienia w siebie i czyni tak pięknym, jak sam ogień.” św. Jan od Krzyża

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments