Lecz faryzeusze mówili…

Lecz faryzeusze mówili…

Mt 9, 34: Lecz faryzeusze mówili: Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy.

Mt 9,32–38

Jedni ludzie, widząc cud uzdrowienia z dysfonii i uwolnienia od działania złego ducha chorego- są pełni podziwu. Przekonuje ich świadectwo Jezusa, czują respekt przed Jego mocą i uważają się za uprzywilejowanych uczestników ubogacającego i budującego wiarę wydarzenia. Jednak inni, należący do elitarnych kręgów religijnych- wątpią. Nie znajdując zdroworozsądkowego wytłumaczenia, używają argumentu wiary. Niestety tylko po to, by Chrystusa zdyskredytować. Trudno jest im zaakceptować, że ktoś, kogo mieli za niedouczonego rabbiego z małej i nic nie znaczącej wioski może czynić cuda, a więc okazać się „lepszy”, „bliższy Bogu” czy też „skuteczniejszy” niż oni. Oczerniają Go więc publicznie, posądzając o konszachty z demonami, by pomniejszyć znaczenie dokonanego czynu… Nie mogą przecież przyznać, że cuda są świadectwem Bożego upodobania w Jezusie, gdyż wiodłoby to do rozrachunku własnej wiary, z którym, najwyraźniej, obawiają się zmierzyć…

„Istnieje coś gorszego od zniewagi… Jest to pomówienie.”św Franciszek Salezy

„Niech oko twej duszy nieustannie czuwa nad pychą, żadna pułapka bowiem nie jest bardziej zgubna.”św Jan Klimak