o tym świadczymy, cośmy widzieli

o tym świadczymy, cośmy widzieli

J 3,11: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli.”

J 3,7-15

Jezus tłumaczy Nikodemowi na czym polega moc Jego przekazu, a także gdzie leży źródło i siła apostolatu Jego uczniów. Jest nim doświadczenie, a zarazem świadectwo. Jezus może zaświadczyć o Ojcu ponieważ od Niego wyszedł i w Nim nieustannie trwa. Jest Drugą Osobą Trójcy Świętej, Bogiem i zarazem człowiekiem. Jego uczniowie zaś są świadkami Jego Słów, wszystkiego co przeżyli, co zyskali dzięki Niemu i co mogli zdziałać Jego mocą, dzięki Jego łasce oraz dzięki bliskości z Nim…

„Jak wielką moc wywiera na dusze apostoł, który jest stale złączony ze źródłem wód żywych! Wówczas jego dusza może napełniać i rozlewać wszędzie dokoła życie nie tracąc nigdy nic, jest bowiem złączona z Nieskończonym… Z głębi mojej samotni… pragnę być apostołką… pragnę pracować dla Twojej chwały, Boże mój, lecz na to potrzeba, abyś Ty mnie napełnił… Spraw, abym pozwoliła przeniknąć się Twojej boskiej lasce, bądź życiem mojego życia, duszą mojej duszy, i spraw, abym pozostawała świadomie, we dnie i w nocy, pod Twoim boskim działaniem.” św. Elżbieta od Trójcy Świętej

zachowa je na życie wieczne

zachowa je na życie wieczne

J 12,25: „a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.”

J 12,24-26

Nie daje szczęścia używanie życia, używanie ludzi, gromadzenie dóbr, poddawanie się presji coraz bardziej nieokiełznanych pragnień, stymulowanie się bodźcami czy pogoń za przyjemnościami. Troskliwie pielęgnowanym skarbem Kościoła jest asceza: umartwienie pozwalające zyskać kontrolę impulsów i popędów. Umiejętność rezygnacji z nadmiaru, by skoncentrować się na tym, co najważniejsze…

„Kto ucieka od wszystkich światowych przyjemności, podobny jest do wieży, niedostępnej dla demona smutku. Smutek bowiem bierze się z pozbawienia przyjemności, czy to obecnych, czy to oczekiwanych. Niemożliwe jest jednak, abyśmy odparli tego wroga, gdy jesteśmy namiętnie przywiązani do czegoś na ziemi. Tam bowiem zastawia on pułapkę i sprowadza smutek, ku czemu, jak widzi, najbardziej się skłaniamy.” Ewagriusz z Pontu

„Jezus przestrzega, że człowiek który kocha swe życie doczesne, traci je, bo w perspektywie wieczności znaczenie ma tylko to, co duchowe. Kogoś takiego można porównać do gąsienicy, dla której niebo to wielki liść kapusty; nie domyśla się, że za chwilę przemieni się w motyla.” ks. Eugeniusz Burzyk

„To, co nie jest dla wieczności, jest z pewnością dla próżności.” św. Franciszek Salezy

I wiele innych znaków, których nie zapisano, uczynił Jezus

I wiele innych znaków, których nie zapisano, uczynił Jezus

J 20,30: I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów.

J 20,19-31

Uczniowie od nowa szkolą się do życia w obecności Chrystusa: rozpoznawania Go w znakach, wydarzeniach dnia codziennego, w indywidualnych wskazówkach i w drugim człowieku. Jak obiecał: nie zostawia ich sierotami (J 14,18). Coraz rzadziej przychodzi do swych naśladowców w łatwej do rozpoznania postaci (zapowiedział przecież:„świat już Mnie nie zobaczy”J 14,19). Mogą jednak mieć pewność przez wiarę, że jest wśród nich obecny nieustannie („Wy jednak będziecie Mnie widzieć, ponieważ Ja żyję i wy będziecie żyć” J 14,19). Pomocą w widzeniu Go jest Duch Prawdy, którego świat ignoruje i nie jest w stanie przyjąć, ponieważ ani Go nie widzi, ani nie zna (J 14,17). Duch Prawdy to cenny dar Chrystusa Zmartwychwstałego, nowe oczy dla tych, którzy chcą by przebywał w nich i pośród nich.

„Istnieje podwójny świat: „widzialny i niewidzialny”, jak to mówi Credo. Ten świat, którego nie widzimy, istnieje równie rzeczywiście jak świat, który widzimy. Świat, którego nie sięgniemy okiem, lecz jedynie tylko wiarą. Wiemy, że to, co widzimy jest tylko przegrodą, która zasłania nam Boga i Chrystusa, Jego świętych i aniołów. I z największą powagą tęsknimy za tym…”bł. J. H. Newman

pogrążonym w smutku i płaczącym…

pogrążonym w smutku i płaczącym…

Mk 16,10: Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym.

Mk 16,9-15

Uczniowie nie wierzą Marii Magdalenie. Nie jest dla nich wiarygodnym świadkiem najprawdopodobniej dlatego, że jest kobietą. Także dziś, mimo równouprawnienia, wielu mężczyzn uważa wiarę kobiet i ich świadectwo za mało wartościowe. W Kościele można się spotkać z postawą wyższości, uzasadnianej prymatem rozumu nad emocjami, gdzie kobiety i dzieci przypisane są do „sentymentalnej”, a więc niepoważnej części ludzkości… Jak jednak określić postawę zgromadzonych w Wieczerniku mężczyzn:„pogrążonych w smutku i płaczących”? Czyż nie poddają się uczuciom: desperując i użalając się nad sobą? Pielęgnują swój depresyjny nastrój przez odrzucanie Dobrej Nowiny, która mogłaby go odmienić… Czy pod wpływem emocji nie wybierają, w co chcą wierzyć? Przyjęcie wiadomości o Zmartwychwstaniu wymaga przecież wysiłku wiary: przede wszystkim walki o dotarcie do prawdy, ale także sięgnięcia do własnych zasobów nadziei i miłości. One zaś lokują się w sercu: w tej jakże często leżącej odłogiem „uczuciowości”, która nie pielęgnowana, staje się ugorem pełnym chwastów cynizmu i goryczy.

„Głoszenie Zmartwychwstania Pańskiego oświetla ciemne strony świata, w którym żyjemy.”Benedykt XVI

i rzucił się w morze…

i rzucił się w morze…

J 21,7: Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę -był bowiem prawie nagi- i rzucił się w morze.

J 21,1-14

Nie jest łatwo zachować wrażliwość na Bożą obecność. Piotr i inni uczniowie pokazują, że można się przyzwyczaić do zaspokajania przez Boga naszych potrzeb, nawet w cudowny sposób… Nie zastanowił Szymona Piotra niezwykły połów. A przecież gdy pierwszy raz go doświadczył, zdumiony i onieśmielony przypadł Jezusowi do nóg (Łk 5,8). Tym razem zdaje się być nieporuszony… Może jest pogrążony we własnych myślach? Albo całkowicie skoncentrowany na pracy nad wyciąganiem ryb? Tylko Jan rozpoznaje Jezusa… Gdy jednak o Nim mówi, w mgnieniu oka serce Piotra się rozpala… Wystarczy, że wypatrzył, gdzie jest Pan, bez chwili namysłu -może tylko oceniając odległość- jak strzała wyskakuje z łodzi i zmierza do celu…

„Życie człowieka jest jak strzała wypuszczona z łuku. Mamy tylko jeden strzał. Jedno życie. Drugiego nie ma. Jeśli pokpię ten strzał – zostaje pusty łuk. Żeby wypuścić strzałę do przodu trzeba odchylić się do tyłu. Szukając Boga, który jest światłością trzeba wejść w wielką ciemność. Dobrze się we Mnie wpatrz- mówi Jezus- żebyś trafił w cel. I nie dziw się napięciu, gdy jest ono wielkie, bo już jest bardzo bliska chwila by nabrać rozpędu.”św Jan Kasjan

Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem…

Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem…

Łk 24,39: Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem.

Łk 24,35-48

„Chrześcijanie zostali zaatakowani na Sri Lance podczas uroczystości Wielkanocnych. Jak się z tym zmierzyć? Jak dalej mówić o Jezusie Chrystusie, który tej nocy zwyciężył zło? Pokonał śmierć? Jak się z tym zmierzyć? Myślę, że tu nam bardzo pomaga nauczanie papieża Franciszka. Franciszek raz po raz czyni analogie pomiędzy Jezusem Zmartwychwstałym i żyjącym w Kościele, mającym ciało Kościoła. Papież nieraz pyta: zauważyliście po czym Jezus Zmartwychwstały dawał się poznawać? Nie po twarzy. Patrzyli na Jego twarz i nie rozpoznawali swojego Pana… „Pokazał im ręce i nogi”-czyli co im pokazał? Rany… Poznajesz Jezusa Chrystusa żyjącego w Kościele po ranach. Patrzymy na ten Kościół na Sri Lance i rozpoznajemy żyjącego Pana, który jest mocniejszy niż śmierć, jest mocniejszy niż cierpienie. Który daje człowiekowi miłość do nieprzyjaciół, który chroni serce człowieka od chęci zemsty, odwetu, który nie pozwala, by człowiek został podbity przez zło i zaczął odpowiadać złem na zło, ciosem na cios, opluciem na oplucie, bluźnierstwem na bluźnierstwo. Chrystus zmartwychwstały ma na swym ciele rany. Stosunek do tych ran, dotknięcie tych ran- mówi papież Franciszek, jest tym, co nas przekonuje o Zmartwychwstaniu.”apb Grzegorz Ryś

Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił…

Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił…

Łk 24,29: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił.

Łk 24,13-35

W dwóch zniechęconych uczniach, za sprawą słuchania i rozważania Słowa Bożego budzi się na nowo nadzieja i gorliwość. Ileż tęsknoty i miłości jest w ich prostej prośbie… Serca już rozpoznają Tego, którego nie rozszyfrowały ich oczy, ani nie złowiły uszy. Czują, jakby ich przygnębiające ciemności opromienił blask poranka, w którym rozwiewają się mary przerażenia i mgły wątpliwości. Jezus zaś nie potrafi oprzeć się naleganiu rozpalonych serc. Miłość i tęsknota skłania Go do ujawnienia się…

„Czy próbowaliśmy już kochać Boga wtedy, gdy nie unosi nas żadna fala zachwytu, gdy nie możemy pomylić swego pragnienia życia i swej własnej osoby z Bogiem, gdy się nam wydaje, że taki rodzaj miłości doprowadzi nas do śmierci, kiedy jawi się nam ona jako śmierć i absolutne zjednoczenie, kiedy odnosimy wrażenie, iż krzyczymy w pustkę, kiedy wszystko świadczy o tym, że skaczemy w otchłań, kiedy wszystko zdaje się niepojęte i bezsensowne?”Karl Rahner SJ

«Uwiodłeś mnie budząc pragnienie Ciebie, o Chryste, i przemieniłeś mnie Twą Boską miłością. Spal moje grzechy w ogniu niematerialnym i zechciej napełnić mnie Twą słodyczą, abym przeżywając wielką radość, sławił Twoje objawienia»św Jan Damasceński

Nie zatrzymuj Mnie

Nie zatrzymuj Mnie

J 20,17: Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie.

J 20,11-18

„Komentując trudną do przełożenia fraza „Me mou haptou” wylano rzeki atramentu. W tłumaczeniu Wulgaty św. Hieronim oddał ją łacińskim „noli me tangere” („nie dotykaj mnie”), zaś opisowo można by ją sparafrazować: „Przestań mieć ze mną tak bliskie relacje, że zatrzymujesz mnie i wiążesz ze sobą”. To polecenie umotywowane jest dalszą częścią zdania: „Jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca”. Oznacza to, że Jezus wzywa Marię Magdalenę do głębokiej przemiany jej miłości do Niego: inaczej kochała Go w Jego człowieczeństwie, przed śmiercią i zmartwychwstaniem, inaczej zaś ma Go kochać, gdy wstąpi do Ojca. Jezus zatem zaprasza ją do długiej wędrówki miłosnej od doświadczenia jego ziemskiej obecności do powtórnego umiłowania Go nową miłością w Duchu Świętym, gdy będzie zasiadał po prawicy Ojca. Mówi jej niejako: „Musisz przestać mnie kochać tak, jak kochałaś dotychczas, ale gdy wstąpię do Ojca, wtedy będziesz mogła być ze mną i kochać mnie jeszcze większą miłością.”ks prof Krzysztof Bardski

„Jeśli sługa mój kocha mnie niedoskonale, szuka nie tyle mnie, ile pociechy, dla której mnie kocha.”Jezus do św Katarzyny ze Sieny

Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go

Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go

Mt 28,13: Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali.

Mt 28,8-15

Świadectwo żołnierzy nie pobudza arcykapłanów do zadumy. Nieprzejednani w zatwardziałości serc, nie umieją znieść prawdy. Wybrali kłamstwo, więc brną w nie coraz głębiej i omamiają innych. Sądzą, że Zmartwychwstanie jest tak nieprawdopodobnie, iż ludzie podchwycą to wyjaśnienie, bo na ogół przecież widzą i słyszą to, co chcą zobaczyć i usłyszeć, co wydaje się im najbardziej prawdopodobne, i co służy ich interesom. Kłamstwo jest pułapką, z której wyjść niepodobna bez pomocy łaski (bo dlaczegóż by kłamca miał sam przyznać się do kłamstwa?). Niewoli kłamcę przymusem powtarzania, wymyślania nowych kłamstw i wiedzie do kolejnych grzechów: manipulacji łapówką, nadużywania władzy dla rozgłaszania pogłosek, zwodzenia namiestnika oraz prób korumpowania każdego, kto powątpiewałby w rozsiewaną plotkę. Jezus nie próbuje udowadniać prawdy. Nie przychodzi do zakłamanych arcykapłanów ani do przekupionych strażników, czy do swych oprawców. Bóg nie jest kimś, kto upokarza lub zastrasza kogokolwiek prawdą. Prawda potrafi obronić się sama i wie, że ostatecznie zwycięży. Milczenie Boga wobec grzesznika jest łaską. Stwarza mu przestrzeń do nawrócenia, bez przymusu.

„Zbawić duszę grzesznika to tak jak uratować usychające drzewo.”św o.Pio

Jezus Zmartwychwstał! Jak zapowiedział!

Jezus Zmartwychwstał! Jak zapowiedział!

Łk 24,7: „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie”.

Łk 24,1-12

Roziskrzone nadzieją orędzie o Jego zwycięstwie nad śmiercią dzień dniowi przekazuje i oznajmia je noc nocy (Ps 19,2-3), przez wieki… Bo skoro On żyje, to i my, złączeni z Nim przez chrzest (Rz 6,4-5), mając w sercach porękę Jego Ducha, możemy cieszyć się tą samą nadzieją!

„Od najdawniejszych czasów w dniu Wielkanocy liturgia rozpoczyna się słowami: Resurrexi et adhuc tecum sum – «Zmartwychwstałem i zawsze jestem z Tobą; położyłeś na mnie swą rękę». Według liturgii są to pierwsze słowa skierowane przez Syna do Ojca po zmartwychwstaniu, po powrocie z nocy śmierci do świata żyjących. Ręka Ojca podtrzymała Go także w ową noc i dzięki temu mógł On się podnieść, powstać z martwych. Lecz te słowa Zmartwychwstałego do Ojca są także słowami, jakie Pan kieruje do nas: «Zmartwychwstałem i teraz zawsze jestem z tobą» – mówi do każdego z nas. Moja ręka cię podtrzymuje. Gdybyś gdziekolwiek miał upaść, upadniesz w moje ręce. Jestem nawet u bram śmierci. Tam, gdzie już nikt nie może ci towarzyszyć i gdzie ty nie możesz niczego zabrać, Ja na ciebie czekam i dla ciebie przemieniam mroki w światło.”Benedykt XVI