Jezus surowo mu przykazał…

Mk 1,43-44: Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi…

Mk 1,40-45

Jezus odprawia trędowatego sarknąwszy z gniewem („i parsknąwszy mu, zaraz go wyrzucił. gr embrimaomai – parsknąć nieprzyjemnie, chrząknąć z niezadowoleniem, złością, burknąć, warknąć”). Po okazaniu wzruszenia, litości i uzdrowieniu chorego, momentalnie zmienia nastawienie i obchodzi się z nim dość surowo. Zakazuje mu głosić, a zarządza podporządkowanie się przepisom Prawa. Dopiero potem ma być żywym świadkiem uzdrowienia. Egzegeci głowią się nad próbą wyjaśnienia postępowania Jezusa, a tłumacze Biblii, jak zauważa Filip Taranienko:

„próbują rozpaczliwie uratować Pana Jezusa przed końską, chamską złością, a także przed zwierzęcymi, czyli rzekomo nieludzkimi, popędami.”

Mimo emocjonalnego ładunku, który Chrystus dodaje do swojego przekazu, trędowaty wydaje się nieposłuszny. Nie podporządkował się przynajmniej jednemu poleceniu, co skutecznie torpeduje Jezusowi plan anonimowego nawiedzenia miasta.

„Niejeden raz tak się zdarza w Ewangelii, że Jezus zabrania o sobie mówić. Wcale nie zawsze trzeba o Nim mówić. Nieraz wprost zakazuje. Ale wtedy najczęściej nakazuje świadectwo. Pokaż wiarę ze swojego życia. Pokaż wiarę ze swoich czynów. Nie mów o niej.”apb Grzegorz Ryś

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments