Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie

Mk 10,14: „A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie.”

Mk 10,13-16

Jezus gniewa się (gr słowo ‚eganaktesen’ oznacza także „zasmucił się” i „poczuł ból”) na uczniów, którzy separują Go od dzieci. Bóg kocha to, co dziecięce: otwartość, ufność, ciekawość, zadziwienie. Dzieci są „miękkie”. Nie zesztywniały od nieufności w twardych skorupach lęku, nie mają ostrych kantów, raniących kolców szorstkości czy surowości. Są piękne w swej słabości i małości. Jezus utożsamiał się z nimi (Mk 9,37), uwielbiał je przytulać i mówić im słowa pełne dobroci i błogosławieństwa.

„Gdy siostra Teresy, wątpiąc czy znajdzie się w niebie porównała siebie do pingwina próbującego sięgnąć po to, co znajduje się u samej góry masztu szczęścia!, powiedziała jej: „To prawda, lecz jeśli znajdzie się olbrzym, który weźmie pingwina na ramiona, uniesie go wysoko i sam mu poda to, czego pragnie? Bóg tak właśnie z nami uczyni. Lecz nie trzeba zaprzątać sobie tym głowy, trzeba powiedzieć dobremu Bogu: „Wiem, że nigdy nie będę godna tego, czego oczekuję, lecz wyciągam do Ciebie ręce, jak mały żebrak, i jestem pewna, że mnie we wszystkim wysłuchasz. Bo jesteś dobry.” św. Teresa z Lisieux

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o