inny wchodzi przede mną

J 5,7: „Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną.”

J 5,1-3a.5-16

Człowiek, który czekał nad sadzawką Betesda nie był sparaliżowany zupełnie, skoro był w stanie sam dotrzeć do wody. Jednak nieustannie mijał się z łaską… Po wielu latach wyczekiwania zrozumiał, że sam sobie nie może pomóc. Potrzebuje drugiej osoby, która wesprze go w uzdrowieniu. Może brak bliskich i przyjaciół, którym mógłby zaufać, powierzyć swoją historię, uczucia i problemy były przyczyną jego choroby? On sam czuje się pokrzywdzony, że inni szybciej zostają uzdrowieni, a przede wszystkim zauważa, że mają kogoś bliskiego, kto im pomaga. On zaś nie ma nikogo przy sobie, głębokich więzi. Może nie umiał ich nawiązać, albo troszczyć się o nie, a może zniszczył je jego grzech. Zwierza się Jezusowi, że ta izolacja wpływa na przedłużenie stanu zawieszenia i wyczekiwania, z którego nie może się wydobyć. Jezus uzdrawia go lecz napomina, by nie grzeszył. Ostrzega, że są w nim postawy i skłonności, które mogą doprowadzić go do sytuacji znacznie gorszej od tej, w której utknął.

„Samotność – trąd Zachodu jest z wielu względów gorsza niż nasza bieda w Kalkucie.” matka Teresa

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments