miotana falami, bo wiatr był przeciwny

Mt 14,24: „Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny.”

Mt 14,22-36

Jezus nie chciał, by trwali na brzegu, by spokojnie spali przy ognisku, zażywając słusznego odpoczynku po ciężkim dniu. Przynagla ich do odpłynięcia od miejsca cudu, euforii, wrażeń. Niejako wpycha w nocne zmagania z chaosem i niestabilnością fal. Przynagla by wsiedli do łodzi i Go wyprzedzili. Sami. Mają tylko siebie nawzajem do pomocy i muszą sprawnie współpracować bo warunki nie sprzyjają dyskusjom. Wiatr jest przeciwny i jest naprawdę ciężko. Czują się zagrożeni. Są z dala od brzegu, od tego co pewne, znane i bezpieczne. Miotają nimi wichry: może sprzecznych uczuć, może czują się coraz bardziej bezradni, toczą wewnętrzną walkę o zaufanie i wytrwanie, o to by nie dać się odepchnąć od brzegu, przy którym mieli czuwać. A Jego wciąż nie ma. Zaś noc jest coraz późniejsza. Apostołowie wcale nie mieli łatwo z Jezusem…

Lecz On zawsze przychodzi…
Tylko niekoniecznie tak, jak się spodziewamy.

„W pracy wewnętrznej nie ma wakacji.” św. Urszula Ledóchowska

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments