wiarygodny jest Ten, który Mnie posłał, a którego wy nie znacie

wiarygodny jest Ten, który Mnie posłał, a którego wy nie znacie

J 7,28: „Jezus zaś, nauczając, wołał z mocą w świątyni: „Wprawdzie znacie Mnie i wiecie, skąd pochodzę. Nie przyszedłem jednak od samego siebie, ale wiarygodny jest Ten, który Mnie posłał, a którego wy nie znacie.”

J 7,1-2.10.25-30

Wielu ludzi sądziło, że Go zna. Tłumy stale mówiły o Nim. Powszechnie wiedziano skąd pochodzi, gdzie się wychował, roztrząsano czy jest dobrym czy złym człowiekiem (J 7,12). Jezus wiedział, że jest oceniany po pozorach. A jednak nie rezygnuje z prób naprowadzenia ludzi na bardziej duchowy sposób postrzegania rzeczywistości, z prób ukazywania im Boga, Jego działania. Usiłuje odwrócić ich uwagę od własnej powierzchowności i skupić na Ojcu, któremu można zaufać, który czyni wielkie cuda. Przy tym wszystkim mówi im trudną prawdę, że nie znają Boga. Konfrontacja z takim stwierdzeniem budzi albo pokorę w człowieku albo agresję pychy przekonanej, że o Bogu wie wszystko… To głównie ludzka pycha chce zabić Jezusa…

Prz 16, 18: Przed porażką – wyniosłość, duch pyszny poprzedza upadek.

wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga

wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga

J 5,42: „ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga.”

J 5,31-47

To jest sedno problemu wzajemnego niezrozumienia faryzeuszy i Jezusa. Zasadza się ono u faryzeuszy na budowaniu tożsamości w oparciu o to, co ludzie powiedzą. Pozwolili, by to ludzkie zasady, poglądy, preferencje ich kształtowały. W konsekwencji stali się ofiarami stale niezaspokojonej potrzeby szacunku. Faryzeusze stworzyli dla siebie enklawę wybranych, bogatych w wiedzę, wzajemnie się ścigających w błyskotliwych interpretacjach, ścierających w słownych potyczkach. Tylko pośród tego wszystkiego stracili z oczu Boga. Był On tylko pretekstem, podnóżkiem do pokazywania samego siebie. Nie zastanawiali się, jaki Jest i jak Mu się podobać, jak wejść z Nim w zażyłą bliskość. Nigdy Go więc nie poznali. I kiedy przyszedł, potraktowali Go jak wroga, który chce im ów podnóżek zabrać…

„Zdrowiem duszy jest miłość Boża i gdy nie posiada ona pełni tej miłości, nie ma zupełnego zdrowia, jest chora.” św. Jan od Krzyża

Ojciec bowiem kocha Syna i wszystko Jemu pokazuje, co sam czyni

Ojciec bowiem kocha Syna i wszystko Jemu pokazuje, co sam czyni

J 5,20: „Ojciec bowiem kocha Syna i wszystko Jemu pokazuje, co sam czyni, i jeszcze większe od tych pokaże Mu dzieła, abyście podziwiali.”

J 5,17-30

Jezus czyni tylko wolę Ojca, jest z Nim Jedno. Głosi Słowo i widzi działanie Ojca w człowieku: np. przemianę serca, skruchę, chęć zmiany życia. Jezus włącza się w to działanie dając uzdrowienie, umocnienie, wyzwolenie. Mówi filolog

Filip Taranienko: „„Kocha”(filei) – ten grecki czasownik związany jest ze słowem filia („przyjaźń”) oraz filos („przyjaciel”). Przeważnie miłość doskonałą, miłujące oddanie, wyraża Ewangelia czasownikiem agapao i rzeczownikiem agape. Tymczasem mamy tutaj czasownik kojarzony zazwyczaj z miłością ludzką, silną przyjacielską zażyłością, traktowaną często przez komentarze jako „niższy stopień” miłowania. Skoro jest to jednak również miłość, która łączy Ojca z Synem, to także i ona należy do zażyłości Boskiej i do Boskiej doskonałości.”

„Tam gdzie nie ma jedności i zgody, tam nie może być błogosławieństwa Bożego.” św. Urszula Ledóchowska

cierpiał na swoją chorobę…

cierpiał na swoją chorobę…

J 5,5: Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę.

Nie wiadomo, na jaką chorobę cierpiał człowiek leżący nad sadzawką. Znajduje się jednak w sytuacji, w której nie jest w stanie ustać na nogach. Zło, może grzech, powaliło go, związało i strzeże. Nie musi to być jego grzech osobisty, może być jego dziedzictwem jak pewne struktury myślenia, zachowania, działania, które otrzymał, i które dalej przekazywał. Stały się one na tyle nieznośne dla otoczenia, że wokół niego nie ma pomocnego człowieka. Chory jest zrezygnowany, bierny, poddaje się złu. Wprawdzie jeszcze czeka na ratunek lecz nie jest w stanie przedsięwziąć własnej inicjatywy. W tą beznadziejną sytuację wchodzi Jezus. Ocala go od niemocy, uzdrawia z więzów grzechu lecz jednocześnie napomina, aby nie wchodził w stare tory myślenia, mówienia i działania, lecz korzystając z wolności wypracował nowe nawyki.

„Z sobą samym miej cierpliwość–Pan ma ją również.”św Teresa Benedykta od Krzyża

Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego

Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego

J 4,50: „Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem.”

J 4,43-54

Być może nawet nie szukał, nie oczekiwał ani dotąd nie potrzebował Jezusa. Dopiero dramatyczna sytuacja przyprowadziła go do Niego. Piękne jest to, że uwierzył na Słowo, zdecydował się zaufać zapewnieniu, że wszystko będzie dobrze. Bóg swoim Słowem rozpala moje serce. Jednak w każdym człowieku jest bolesne pęknięcie – grzech pierworodny, nieufność. Pogłębia się ona przez doświadczenia nadużytego, zawiedzionego zaufania. Człowiek, który odchodzi po spotkaniu z Jezusem, ma w sercu przekonanie, że przyszedł do kogoś godnego zaufania. I choć początkowo szuka tylko uzdrowienia, doznana łaska sprawia, że wierzy już nie tylko on, ale potrafi przekonać do wiary w Jezusa także całą swoją rodzinę.

„Wiara to dobra nowina o Bogu, pewność serca, nadzieja zbawienia, znamię uświęcenia, droga do świętości. To łaskawość Boga, znak pojednania, pieczęć Chrystusa, promień duchowego słońca, poranna zorza serc.” Grzegorz z Synaju

byłem niewidomy, a teraz widzę

byłem niewidomy, a teraz widzę

J 9,25: „Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę.”

J 9,1.6-9.13-17.34-38

Jezus, posługując się pyłem ziemi, a więc materią, czymś przyziemnym, może nawet upokarzającym, i łącząc to z Sobą, na nowo stwarza człowieka. Bóg tworzy cały świat z miłości. Jezus, przywracając ślepcowi wzrok uzdalnia go do dostrzegania innych, widzenia świata w miłości (J 9,39). Ci, którzy twierdzą, że widzą, a patrzą bez miłości – grzeszą (J 9,41).

„Wolność od ślepoty nagle zamienia się w wolność mówienia tego, co on czuje, co myśli. I nagle spostrzegamy, że ta jego wolność napotyka na przeszkodę, a tą przeszkodą jest pamięć o jego przeszłości. Ci, którzy widywali niewidomego jak żebrał takim go pamiętają i takim go chcą pamiętać. Nie mieści im się w głowie, że mogła dokonać się przemiana, nie chcą zmienić swojego sposobu myślenia o tym człowieku. Pamięć innych, bliskich może być przeszkodą, może być krępująca. Ale radość z tego, co zostało mi dane, z nowej wolności jest potężniejszym strumieniem niż ta tama, która staje wobec mojego nowego prądu, nowej wolności, nowego życia.” o. Wojciech Jędrzejewski OP

Oto Ja służebnica Pańska

Oto Ja służebnica Pańska

Łk 1,38: „Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”

Łk 1,26-38

Maryja nazywana jest Strażniczką Wcielenia. Przez Jej ‚fiat’-‚ tak’, przez decyzję współpracy z Bogiem przyszło zbawienie do całego świata…

„Ona, tak jak i wszyscy inni, przyszła na świat aby wypełnić zadanie -misję: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwą Go imieniem Emanuel”(Iz 7,14). Tak jak kiedyś na ziemi była strażniczką swego boskiego Dziecka, nosiła Go w swym łonie, zamykała w swoich objęciach, karmiła swoją piersią, tak teraz, aż po ostatni dzień strzeże Kościoła. Zdrowaś Maryjo wypowiadane na Jej cześć, powinno przypominać, że istnieje Ktoś, kto, chociaż był błogosławiony od początku wieków dla zbawienia grzeszników, „nie pogardził łonem Dziewicy”. Dlatego jest Ona turris davidica, „Wieżą Dawidową”, wysoką i silną obroną prawdziwego Króla Izraela, do której Kościół zwraca się w antyfonie jako do Tej, „która zniszczyła wszystkie herezje tego świata”.” bł John H. Newman

Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego

Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego

Mk 12,31: „Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.”

Mk 12,28b-34

Kiedy staramy się mądrze kochać samych siebie, zyskuje na tym otoczenie, gdyż innych traktujemy tak jak poczynamy sobie z sobą. Przykładowo, jeśli nie toleruję w sobie słabości, usiłuję być kimś twardym, tego samego będę wymagać od innych. Słabi będą działali na mnie jak płachta na byka, wywołując irytację lub pogardę. Największą krzywdę jednak ostatecznie czynię sobie, gdyż we mnie, jak w każdym jest słabość. Gdy jej nie akceptuję, okrutnie ją ćwiczę i traktuję ze wzgardą, nie jestem na obraz Boży, bo Bóg tak wobec człowieka nie postępuje.

„Umieć kochać samego siebie, to znaczy kochać Boga.” św. Augustyn

„A zatem starajmy się zawsze zwracać uwagę na cnoty i dobre rzeczy, które widzimy u innych, a ich wady przykrywać swoimi wielkimi grzechami. Jest to sposób działania, dzięki któremu – nawet jeśli nie od razu będzie się to robiło z doskonałością – dochodzi się do zyskania pewnej wielkiej cnoty, która jest uznawanie wszystkich za lepszych od nas.” św. Teresa od Jezusa

Lecz gdy nadejdzie mocniejszy od niego, pokona go

Lecz gdy nadejdzie mocniejszy od niego, pokona go

Łk 11,22: „Lecz gdy nadejdzie mocniejszy od niego, pokona go, zabierze uzbrojenie, któremu zaufał, i rozdzieli zdobyte na nim łupy.”

Łk 11,14-23

Kim jest ten siłacz, mocniejszy od uzbrojonego demona, strzegącego swoich włości? Wojownik, który z łatwością, bez wysiłku – małym palcem przepędza zło? Kim jest ten lew z pokolenia Judy (Ap 5,5), który nawet nie musi ryknąć, wystarczy, że spokojnie wyrazi swoją wolę by pierzchały demony, bo wymiękają i padają na sam Jego widok (Mk 3,11)? Kim jest Ten, na którego imię zgina się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych (Flp 2,10)? Jeśli demon jest uzbrojony w lęk i za pomocą strachu broni swych zdobyczy to Chrystus udowadnia, że bez problemu zabiera to uzbrojenie a łupy, jako prawdziwy władca – rozdziela wedle swej woli…

„Co za radość pomyśleć, że dobry Bóg, że cała Trójca na nas patrzy, w nas żyje, ma w nas swoje upodobanie. A cóż innego chce znaleźć w naszych sercach, jeśli nie „orkiestrę w wojennym obozie”?” św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków…

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków…

Mt 5,17: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków.

Wolą Boga jest szczęście Jego dzieci. Św Augustyn mówi, że:

„Bóg zapisał na tablicach Prawa to, czego ludzie w swych sercach nie odczytali”.

Lub po prostu, nie chcieli tego usłyszeć i usłuchać… Grzech pierworodny przecież jest brakiem woli słuchania Boga. Mądrość Stwórcy trwa jednak niezmiennie przez wieki, a On wielkiej cierpliwości powtarza swoje Słowo (Ps 62,12). W akcie ostatecznym wysyła Syna z misją pokazania ludziom, jaki może być człowiek bez reszty wsłuchany w Boga, bez grzechu, pełniący Jego wolę. I ma nadzieję: „uszanują Go”(Mk 12,6); i prosi:”Jego słuchajcie…”(Mt 17,5). To, co uczyniono Jezusowi jest skutkiem spełniania tylko własnej woli…

„Dobry Bóg często pragnie jedynie naszej woli. Prosi o wszystko, a jeśli Mu odmawiamy najmniejszej nawet rzeczy, to zanadto nas miłuje, żeby ustąpić. Jeśli jednak wola nasza zastosuje się do Jego woli i przekona się, że szukamy tylko Jego samego, postępuje z nami tak, jak niegdyś z Abrahamem (por.Rdz 22,12).”św Teresa z Lisieux