lecz świat Go nie poznał…

J 1,10-11: lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.

Nie było dla Niego miejsca w gospodzie i w domach. Wiele serc uznało goszczenie rodzącej kobiety za kłopot, którego najlepiej się pozbyć. Bóg się nie zraża. Decyduje się wejść w trudny świat, w skrajne warunki. Krańcowo się uniża. Pełnia blasku nie waha się urodzić w brudnej stajni. Wszechmogący chce być zależny od miłości i pomysłowości dwójki ludzi, godząc się na wygnanie i tułaczkę. Wszechwiedzący Bóg potrafi powoli uczyć się od swego stworzenia, wzrastać w mądrości. 30 lat anonimowo pracuje w Nazarecie. Później zaś wchodzi nie 'na salony’ lecz schodzi pośród prostytutki i celników zdrajców. Wreszcie-schodzi do otchłani, gdzie przebywają umarli. Niepojęta, pokorna i szalona jest miłość Boga do człowieka…

„Przez całe swoje życie jedynie schodził: zszedł wcielając się; zszedł, czyniąc się małym dzieckiem; zszedł, czyniąc się posłusznym; zszedł, czyniąc się ubogim, opuszczonym, prześladowanym, cierpiącym mękę; zszedł, zajmując ostatnie miejsce.”bł Karol de Foucauld

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments