Jezus spojrzał w górę

Łk 19,5: „Jezus spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko.”

Zacheusz patrzy na świat „z góry”. Z góry zgromadzonych bogactw; władzy; z wysokości drzewa. Pierwsze, co robi Bóg wobec niego to spogląda nań jakby nie zauważał jego grzechów i stylu życia daleko odbiegającego od religijności.
Po czym prosi, by zrezygnował z bezpiecznego dystansu, który oddziela zwierzchnika celników od innych ludzi i od samej Osoby Jezusa. Wobec wszystkich „porządnych” – może bardziej godnych zaszczytu wyróżnia go i wyraża pragnienie przebywania z nim. Bóg nikim się nie brzydzi, od nikogo wzroku nie odwraca, rozpoznaje życie ludzkie jako swoje nieśmiertelne tchnienie – umiłowane i upragnione. Chce by trwało (Mdr 11,24-12,1). Widzi w Zacheuszu swego ukochanego, dobrze znanego, od dawna z tęsknotą wyczekiwanego. Któż nie odpowiedziałby na TAKIE spojrzenie? Któż nie wyszedłby ze strefy bezpiecznego dystansu? Kto nie pragnąłby już zawsze być TAK widziany?

„Bez miłości wszystko jest niczym.” św. Teresa od Jezusa

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments